wtorek, 28 grudnia 2010

KAT - Łza dla cieniów minionych (live)



Na dnie sarkofagu
Noc,
Czarna suknia
Rozrzucam korale wspomnień...
- Wtulona w włosów płaszcz,
Wonna rodnią swą.

Teraz okryta snem.

Na wpół lodowata dłoń.
Zimne twe usta...
A jeszcze niedawno ogień tlił.
Pamiętam rozkoszny wiatr,
Masztem gnący
sztorm.

Daję ci moją łzę.

Okręt mój płynie dalej
Gdzieś tam...
Serce choć popękane, chce bić.
Nie ma cię i nie było
Jest noc.
Nie ma mnie i nie było
Jest dzień...

Tristania - My Lost Lenore (Live)



For thy promise bewailed
By her raveneyes
By her beauty and a scarlet sunrise
May thy river bury her silvertears
A fallen angel... enshrined in moonlit seas

Leaving vitality
So serene breeds my darkness
Entreating winterwinds
Though I leave... I embrace thee

Winternight
Conceal thy precious angellore
I secrete my soul
Under thy wings of sorrow
Dark I embrace thy eyes
Wander lost on life's narrow path
I reveal my heart
To this beauty dressed in dark

[whispering:] When my shadows devotetly cast
My moon will rise with lost

Grieving raveneyes
Falls asleep with the sunrise
Delightful midsummer breeze
Though I leave... I await thee

Winternight
Conceal thy precious angellore
I secrete my soul
Under thy wings of sorrow
Dark I embrace thy eyes
Wander lost on life's narrow path
I reveal my heart
To this beauty dressed in dark

Grant me thy last midsummer breeze
May thou ascend from endless sleep
... my desire
Dance me above thy moonli seas
Glance yearningly into the deep
A cold and weary night

Widwinternight
Descending me like flakes of snow
I embrace the cold
For a life that morrows
Dark I embrace thy heart
Wanderer lost beyond veils of dawn
I conceal thy loss
Enthralled in life yett still I mourn
My lost Lenore...

czwartek, 23 grudnia 2010

WE ARE WHAT WE ARE, NOT WHAT BLOOD MAKE US

... taki tytul nosil artykul Philipa Collinsa w dzienniku The Times z dnia 5 listopada 2010 roku.
Niezmiernie mnie cieszy kiedy ktos podnosi wazne dla mnie kwestie w ogolnodostepnym dzienniku, gdyz jest szansa ze zwroci uwage na problem liczniejsza grupa ludzi. W wielkim skrocie pan Collins jak sam tytul wskazuje twierdzi w swoim arykule iz nie pochodzenie etniczne czy rasa stanowi o tym kim jestesmy a to kim stajemy sie w ciaglym procesie stawania sie samego w sobie. Twierdzi ze samo okreslenie rasa jest niepotrzebne gdyz pochodzenie nie predysponuje nas do niczego. To kim bedziemy w przyszlosci zalezy od tego w otoczeniu jakich wartosci bedziemy sie wychowywac. Jako niedoszly socjolog zgadzam sie w stu procentach. Poza tym Collins podnosi wazne dla mnie kwestie ksenofobii czy nietolerancji.
Niestety nie udalo mi sie zachowac artykulu lecz jest on dostepny za drobna oplata na stronie internetowej The Times.

NA ŚWIĘTA

Zbliżają się wielkimi krokami swięta Bożego Narodzenia. Nie jestem pewien czy wszyscy moi znajomi będą je celebrować lub swietowac, jestem jednak przekonany że wszyscy beda je w jakis szczegolny sposob obchodzic. Poprzez tradycje chrzescijanska ukorzenilo sie w naszej kulturze odbieranie tego czasu w sposob szczegolny. Dla mnie - pomijajac charakter religijny - swieta kojarza sie przede wszystkim z rodzina. To jeden z niewielu okresow w roku, gdy mozemy zasiasc przy jednym stole z cala lub prawie cala rodzina i spedzic czas wspolnie. Zyjemy w czasach, ktore ewidentnie wymagaja od nas nieustannego pospiechu i niestety czesto kosztem rodziny. Dlatego tez tym bardziej czas ten bardziej niz kazdy inny powinnismy poswiecic na refleksje nad tym czym jest dla kazdego z nas rodzina.
Korzystajac z okazji chcialbym wszystkim zyczyc zdrowych, cieplych i rodzinnych swiat.

UNSUN - Whispers (OFFICIAL VIDEO)



I'll give you all I've got to give.
It's never too late to say I'm sorry.
We have one life to live,
that'll be the beginning of a great story.
You are my Sun in the darkness of the night.
You are my ice land on the sea of memories .
You are my Sun in the darkness of the night
and be my eyes when I lose my sight .

I like your whispering in the dark,
there are whispers of the past.
You are hiding deep inside my dreams.
Dreaming the final dream...the last .
I like your whispering in the dark,
there are whispers of the past.
You are hiding deep inside my dreams.
Dreaming the final dream...the last .

Give more than you can take,
then I'll give us a second chance.
We have one life to live,
I'll give you all I've got to give.
Like a moonlight,you're
showing me the way. .
Like heroine
you course in my veins.
Like a moonlight,you're
showing me the way. .
Like heroine
you course in my veins.

I like your whispering in the dark,
there are whispers of the past.
You are hiding deep inside my dreams.
Dreaming the final dream...the last.
I like your whispering in the dark,
there are whispers of the past.
You are hiding deep inside my dreams.
Dreaming the final dream...the last.

Draconian - Bloodflower (professional videoclip)



I've made a good living by dying;
Endless wait, grey solace ruling my mind
Constrained by time and drained by the cold,
Still I found myself shivering under the rising sun

You are the star, you are the moon
You are the soil where shadows bloom
Casting a light which brings me peace
Where the caverns of death will freeze

The flower never grew
But I love you just the same
Even though like a bird you flew
I will love you just the same

I am the blood; A fire in your soul...
And I will grow in landscapes so cold

Oh, how I feel you in every single detail,
As you lurk inside my troubled dreams
There is no hope as long we walk this Earth,
But you should know my universe screams,
It screams for you

I cry for you!

The flower never grew
But I love you just the same
Even though like a bird you flew
I will love you just the same

poniedziałek, 1 listopada 2010

Ufność

Doprawdy... są miejsca, które nawet nie podejrzewalibymy o to, że mogą dać nam powód do przemyleń. Będąc w pewnej agencji nieruchomoci musialem skorzystac z toalety. W srodku zastalem wielki napis "Zostaw to miejsce w stanie w jakim chcialbys je zastac". No i tak mi przyszlo do glowy, ze musial napisac to ktos, kto bezwzglednie wierzyl ze wrazliwosc estetyczna ludzi jest bardzo zblizona (jesli nie taka sama). A co jesli to tej toalety weszlaby osoba, ktorej wrazliwosc estetyczna bylaby z gruntu odmienna niz pozostalych "toaletowiczow". W takiej sytuacji po zastaniu toalety w stanie bardzo zlym (wg nas) musielibysmy sie z tym natychmiat pogodzic, gdyz dana osoba zostawila toalete w takim stanie w jaim chcialaby ja zastac ;-)
Wiec lepiej zastanowic sie dwa razy niz od razu zrzucic odpowiedzialnosc na wrazliwosc estetyczna innych, wszak "miarą wszechrzeczy jest czlowiek"...

piątek, 29 października 2010

Byc Jozefem K.

Nigdy nie czytalem Kawki, aczkolwiek jeden z jego bohaterow jest bodajze moja najulubiensza postacia fikcyjna ( a moze realna?). Jozef K. wpadl w tryby machiny, ktora nigdy nie pochyla sie nad czlowiekiem ale sama nad soba.
Mialem niedawno nieprzyjemnosc zalatwiania spraw z firma ubezpieczeniowa osoby ktora spowodowala wypadek w ktorym zniszczeniu ulegl moj samochod. Bylem naiwny myslac ze w demokratycznym panstwie pasozyty w wydaniu instytucjonalnym maja prawo żerowania na jednostce aczkolwiek rowniez podlegaja przepisom i sankcjom w przypadku ich lamania. Po przeciagajacym sie procesie uznania mojej szkody zaczalem miec nadzieje juz nie na stosowanie sie calkowite do przepisow ale na ich nieznaczne naginanie przez Towarzystwo Ubezpieczeniowe. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy dostalem decyzje z ktorej wynikalo iz owszem dostane odszkodowanie ale nie za duze poniewaz samochod byl wart xxxx (1/3 wartosci rynkowej). Poczulem sie jakby ktos naplul mi w twarz i powiedzial: "Popatrz! pada". Po raz kolejny zostalem Jozefem K. z cala ta machineria dzialajaca juz nie obok mnie ale na mnie. I co pozostalo. Listy, prosby, sad i czas ktory mija nieublaganie. Wiem, ze uplynie sporo czasu zanim cokolwiek sie rozwiaze, nie to jest wazne. Najwazniejsze jest dla mnie to, ze w zderzeniu z instytucjami jestesmy bezradni jak dzieci. To jak walka z wiatrakami. To inny swiat. Matrix.
Mysle, ze jest nas - Jozefow K kilka miliardow.

Zwierciadło

Wpadlem dzis na swietny pomysl. Chcialbym sie nim podzielic ze wszystkimi, gdyz jest, moim skromnym zdaniem, swietny i co wazne pozwoli nam wyzwolic sie z "muszenia" placenia panstwu daniny.
Pomyslalem sobie, ze skoro panstwo ma dla mnie plan i dysponuje moimi pieniedzmi ktore otrzymuje w postaci skladek roznego rodzaju i podatkow za ktore to otrzymam w przyszlosci emeryture oraz swiadczenia roznego rodzaju dlaczego ja sam mialbym o to nie zadbac. Dlaczego nie mialbym otrzymac tych wszystkich skladek z powrotem a panstwu podziekowalbym za wspolprace w kwestii swiadczen i emerytury?
Drugi pomysl mam taki ze wypuszcze swoje wlasne obligacje. Obligacje Oszczednosciowe Pimela - zysk bez ryzyka, wypuszcze najpierw 10-letnie, pozniej zeby je splacic wypuszcze 15-letnie. A pod koniec roku podatkowego zglosze sie do Urzedu Skarbowego azeby zaplacic podatek dochgodowy moimi wlasnymi obligacjami.
...
Oczywiscie swiadom jestem co wydarzylo by sie pozniej, aczkolwiek calkiem fajna przyznacie ta fantazja ;-)

niedziela, 24 października 2010

STANDBY

Takie mnie naszlo ostatnio przemyslenie na temat myslenia w dzisziejszym zaginionym swiecie. Wlaczamy radio i serwis podaje nam gotowce w postaci informacji tudziez pop-papke, wlaczamy telewizor i mamy to samo. Informacje podane wg gotowych wzorcow. Na poczatek sensacje i tragedie by przyciagnac widza, dalej moze jakies plotki. Moze zycie komus sie zalamalo, nie wytrzymal wyscigu, na samym szarym koncu wiadomosci, ktore nie podnosza niestety ogladalnosci, ale ktore podac trzeba. Programy publicystyczne to rzeka, w ujeciu aksjologicznym - rzeka sciekow. Dominuja tu tematy podobne do tych z informacji - tragedie ewentualnie skandale. Jako sympatyk filozofii moge w jej poszukiwaniu nawet nie wlaczac telewizora. Co tam filozofia, jakichkolwiek glebszych tematow trudno doszukiwac sie w dzisiejszej tiwi. W internecie kroluje smnietnisko informacyjne. Z tym jednak wyjatkiem, ze tutaj moge to smietnisko ominac i pojsc inna sciezka. Dla TVP kultura wysoka to TVP Kultura, gdzie mozna co najwyzej posluchac muzyki klasycznej lub jazz'u. Nie ma zadnych niszowych zjawisk kulturowych. Mniejsza o to. Rzecz w tym, że w moim mniemaniu zadno z ww mediow nie probuje kreawoac samodzielnego myslenia. Dobrym filmem nie jest dla mnie taki, w ktorym John placze bo mu Margaret uciekla sprzed oltarza i na koncu i tak do niego wraca i kochaja sie do konca swoich dni. Dobrym filmem nie jest dla mnie rowniez film, ktory ma wszelkie zadatki na to by byc filmem dobrym jednakze traci te zdolnosc poprzez podanie wszystkiego jak na talerzu (uscislajac, gdy film traktuje o tematyce interesujacej, zmuszajacej widza do myslenia, jednakze sugestie dotyczace wnioskow podsuwa nam autor, bysmy koniec koncow doszli do wniosku, ktory on sobie upodobal). Lubie, gdy autor nie mowi wszystkiego do konca i zostawia osobie obcujacej z jego sztuka pole do manewru na gruncie myslenia. Dzis jednak, w wiekszosci przypadkow, wlaczamy telewizor, radio, internet nie po to by szukac informacji lub inspiracji do przemyslen. Dzis jest to kwestia wypelniania prozni (lub moze ciszy). Odzwyczailismy sie od zycia w spokoju, gdy wokol nas cisza. Cos sie musi dziac. Niech cos pogra. Byleby wypelnic pustke.Moze chodzi o to, ze kiedy nie dzieje sie nic wokol, zaczynamy myslec o roznych sprawach. Moze tego wlasnie nie chcemy. Byc moze w toku rewolucji technologicznej XXI wieku nasz umysl postanowil sie odprezyc, skoro ma wszytskie niezbedne gadzety do tego by byl zastapiony. Zyskujemy nanotechnologie, swiatlowody a tracimy zdolnosc myslenia. Nasz umysl przechodzi w funkcje STANDBY.
Wiem, ze spoleczenstwo, ktore nie mysli jest latwo sterowalne i byc moze taki cel przyswieca rzadzacym, aczkolwiek ktorzy zadbac o to aby nasze radio, telewizja byly bardziej stymulujace, poniewaz latwosterowalne spoleczenstwo moze rownie szybko przeksztalcic sie w uposledzone umyslowo, a na takim spoleczenstwie chyba nawet wladnym tego swiata nie powinno zalezec.
Z pozdrowieniami.

P.S. Podziekowania dla Lady Gaga i jej piosenki "Bad Romance" za natchnienie :-)

środa, 6 października 2010

MUZYCZNE INPIRACJE PT.9


PO DLUZSZEJ PRZERWIE SPOWODOWANEJ MNIEJ LUB BARDZIEJ ISTOTNYMI ZDARZENIAMI POWRACAM...
NADESZLA PORA BY W MOICH MUZYCZNYCH INSPIRACJACH PRZEDSTAWIC ZESPOL, KTORY OD WIELU LAT SLAWI POLSKE NA WIELU SWIATOWYCH SCENACH I ZALICZANY JEST DO GRONA NAJLEPSZYCH ZESPOLOW DEATH METALOWYCH.
...VADER...
OD PRAWIE DWUDZIESTU LAT KAPELA SERWUJE NAM MUZYKE Z NAJWYZSZEJ POLKI. NIE ZAWSZE BYLA TO MUZYKA NAJLEPSZYCH LOTOW (DOTYCZY TO JEDNAK WCZESNEGO OKRESU ISTNIENIA ZESPOLU) JEDNAKZE Z KAZDYM KOLEJNYM ALBUMEM UDOWADNIALI ZE POTRAFIA NIE TYLKO ZAGRAC NA POZIOMIE ZACHODNICH ZESPOLOW, ALE ROWNIEZ NADAWAC TON TYMZE ZESPOLOM. W 1990 ROKU ICH DEMOWKA PT "MORBID REICH" ZATRZASLA DEATH METALOWYM PODWORKIEM. SPRZEDALA SIE W ILOSCI 10 000 SZTUK CO JEST UWAZANE ZA NAJLEPSZY WYNIK W HISTORII DEATH METALU.
NA MNIE WIELKIE WRAZENIE WYWARL ICH OSTATNI ALBUM PT: "NECROPOLIS". ALBUM, KTORY ANI O CAL NIE OSTEPUJE OD SWYCH WIELKICH POPRZEDNIKOW JAK NP. REVELATIONS, BLACK TO THE BLIND, SOTHIS CZY LITANY. ZANIM PIERWSZY RAZ USLYSZALEM TEN ALBUM MYSLALEM, ZE NIESTETY NADSZEDL JUZ CZAS NA "STAROSC" VADERA. MIALEM WATPLIWOSCI CO DO MATERIALU. NIE WIEDZIEC CZEMU MYSLALEM ZE BEDZIE TO JAKI9S WYMECZONY ALBUM. MILO SIE JEDNAK ZASKOCZYLEM. WG MNIE TO NAJLEPSZY ALBUM OSTATNICH LAT NA POLSKIM METALOWYM PODWORKU. NIE ZNACZY TO ZE NIE MA W NASZYM PIEKNYM KRAJU INNYCH CIEKAWYCH ALBUMOW. OSTATNIE DOKONANIA BEHEMOTH NAJBARDZIEJ CHYBA O TYM SWIADCZA. ACZKOLWIEK VADER TO ZNANA I CENIONA PRZEZE MNIE MARKA I WIEM ZE ZADEN ICH ALBUM NIE ZEJDZIE PONIZEJ PEWNEGO POZIOMU. MIMO WIELU NIEDOBRYCH MOMENTOW W HISTORII GRUPY JAK NP. SMIERC DOCENTA LUB ODEJSCIE MAUSERA (BY WYMIENIC CHOC DWA) PETER BARDZO DOBRZE WIE DO CZEGO DOZY I ZNAJDUJE TO ODZWIERCIEDLENIE W MUZYCE ZESPOLU.
VADER BYL DLA MNIE PRZEZ LATA WZOREM PEWNEGO RODZAJU MUZYKI, KTOREGO POCZATKOWO NIE LUBILEM ALE KTORY DZIEKI TEMU WLASNIE ZESPOLOWI POKOCHALEM.

\m/

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Głos w sprawie zasadniczej

Zdaje mi się, że po raz kolejny daję się unieść emocjom ponieważ miałem nie pisać na ten temat. Jednakże wartość tematu jest zbyt ważna zdaje mi się by przejść obok niego obojętnie.
Krzyż.
Dawno, dawno temu na krzyżu umierał Jezus. Choć symbol ten znany był już wiele wieków wcześniej jako znak magiczny, symbol przedstawiający bóstwa. Niemniej jednak rozwój chrześcijaństwa przyczynił się do rozpropagowania krzyża jako symbolu wiary.
Chrześcijanom krzyż przypomina o ofierze którą Jezus Chrystus złożył oddając swe życie w zamian za zbawienie świata. Ofiara największa z możliwych - ofiara życia...
Minęło dwa tysiące lat z hakiem. Symbol stał się przedmiotem sporu. Sporu prymitywnego trzeba od razu zaznaczyć. Sporu, którego zrozumieć nie umiem. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że różni ludzie mogą mieć odmienne poglądy na temat miejsca w którym krzyż ten powinien stać. Jest normalne, że mamy odmienne spojrzenie na otaczający nas świat. Nie jestem w stanie jednak zrozumieć jak można posługiwać się symbolem wiary miliardów ludzi jako narzędziem walki. Nie tego nauczył Ten, który na tym krzyżu umierał. On mówił o przebaczeniu, miłości bliźniego i o nadstawianiu drugiego policzka. Mówił o oddawaniu cesarzowi co cesarskie a Bogu co boskie. Mówił, że Bóg jest miłością.
Nie czytałem Pisma Świętego "od deski do deski", aczkolwiek w żadnym z fragmentów które czytałem nie znalazłem niczego o obronie wiary nienawiścia i jadem. " Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!" (Rz 12,21) mówi Pismo.
Nie chciałem pisać tego postu jak już wcześniej napisałem myśląc, że przez szacunek do Tego, który na krzyżu umierał nie powinienem tego robić. Nie chciałem tego robić ponieważ brzydzi mnie gdy ktoś myli krzyż z mieczem. Zdałem sobie jednak sprawę, że nie można w tak zasadniczych sprawach pozostawać obojętnym. Jako człowiek wierzący nie umiem patrzyć gdy szarga się symbol mojej wiary. Ludzie, którzy obsesyjnie nienawidzą i zieją jadem nie powinni chować się za krzyżem. Krzyż nie powinien dzielić. Tymczasem podzielił...
Żeby być sprawiedliwym napisać muszę iż nie tylko martwią mnie ludzie, którzy "bronią" krzyża, ale martwią mnie również Ci, którzy organizując różnorakie happeningi i próbując ośmieszyć "obrońców" krzyża tak naprawdę ośmieszają również symbol samego krzyża. W kraju demokratycznym jakim zapewne jest Polska chciałbym aby moje poglądy religijne mogły zostać uszanowane. Sam jestem tolerancyjny wobec innych światopoglądów i tego samego wymagam dla siebie a widząc krzyż z puszek po piwie robi mi się po prostu przykro. Nie tak wyglądać dyskusja. Nie można rozmawiać z ekstremistami za pomocą ekstremizmu przeciwnego. Taką drogą daleko nie zajdziemy. Dlatego też ze smutkiem przyglądam się temu co dzieje się wokół i tylko cichutko stukam w klawisze....

niedziela, 6 czerwca 2010

...

Zastanawiające jak czasem może się wszystko wokół powywracać do góry nogami. W jednej chwili spokój i harmonia, a w następnej burzą nadchodzi nieoczekiwaną falą zmian do których musimy się przystosować. Życie ma to do siebie, że czasem lubi nam odpalić kopa w tylną część ciała.
Docieramy do punktu zwrotnego w naszym życiu i musimy podejmować decyzje, które będą w mniejszym lub większym stopniu decydowały o naszych następnych dniach. Czasem człowiek w obliczu pewnych sytuacji kieruje się emocjami. Nie zawsze wychodzi to na dobre. Czasem lepiej na chłodno przekalkulować rzeczywistość. Dziwne, że jesteśmy istotami myślącymi a tak często podejmujemy decyzje w oparciu o nasze emocje i uczucia towarzyszące.

wtorek, 25 maja 2010

"...rozdziobią nas kruki, wrony..."

Myślę, że człowieczeństwo zmierza do kresu swego istnienia. Do kresu istnienia pod postacią pod jakim człowieczeństwo (lub pojęcie człowieczeństwa) znaliśmy. A może człowieczeństwo nigdy nie istniało, lub też znaczy też coś zupełnie innego niżbyśmy to sobie wyobrażali. Ponoć człowieczeństwem jest zbiór cech, które stanowią że jesteśmy wyjątkowi. Wyjątkowość niekoniecznie znaczyć musi coś pozytywnego. Wyjątkowym wszak można być skur..... Oglądawszy ostatnio film pt."Czasem w kwietniu" uświadomiłem sobie że wyjątkowowość nasza polega też między innymi na czerpaniu przyjemności z cierpienia innych przedstawicieli tego samego gatunku. Być może nie mam szerokiej wiedzy na temat świata zwierząt, lecz zdaje mi się że nie istnieje w przyrodzie gatunek, którego przedstawiciele czerpali by przyjemność w oglądaniu cierpienia innych przedstawicieli tegoż gatunku. Istnieje walka o przetrwanie, ale chełpienie się cierpieniem innych dla czystej satysfakcji? Czy jesteśmy na wskroś źli. Co rodzi w nas - ludziach ten pierwiastek zła. Zdaję sobie sprawę, że świat w którym żyjemy nie jest najdoskonalszym i wiele mu brakuje aczkolwiek nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego krzywdzimy samych siebie. I chyba nigdy nie będzie mi dane tego zrozumieć. Może to i nawet lepiej...
Może chodzi by w jakiś dziwnie perwersyjny sposób osiągnąć swój pierwiastek boskości. Czy panowanie nad czyimś życiem, czy sprawianie komuś cierpienia powoduje, że stajemy nad?
Czy czujemy się lepsi poprzez trzymanie w swoich rękach losu? Lub może wyznaczanie toru czyjegoś losu jest przyjemne?
Chyba jednak wolę tego niezrozumieć, pozostając poza przepastną czeluścią chorych
pragnień.
p.s. polecam ww film

sobota, 8 maja 2010

I wstyd mi...

Miałem nie pisać na temat wydarzeń w Smoleńsku ani o tym co nastąpiło później jednakże wczorajszy dzień pozostawił pewien niesmak w mojej świadomości.
Czerpiąc wczoraj audiowizualną wiedzę w wszechwiedzącej telewizorni natknąłem się przy okazji na rozmowę reprezentantów dwóch największych partii w Polsce. Pani i Pan. Pan z PO i Pani z PiS. Pan z PO powiedział Pani z PiS że nie może znieści jej czarnego stroju i tej całej żałobnej atmosfery zarzucając PiS, że grają politycznie na tym co stało się w Smoleńsku. Nie jestem fanem PiS jak zresztą żadnego innego obozu politycznego ugrupowania i odżegnuję się od jakichkolwiek politycznych sympatii aczkolwiek wczoraj krew się we mnie gotowała, bo okazała się że nawet wielcy ludzie potrafią być chamami.

Przypadek grecki

Oj porobiło się ostatnimi czasy...
Nigdy nie myślałem nad tym, że jakieś państwo może zbankrutować. Określenie to egzystowało w moim umyśle zarezerwowane raczej dla organizacji typowo nastawionych na generowanie zysków jak np.banki. Jednakże ostatnie czasy światowego kryzysu pozwoliły mi zweryfikować moje, jakże mylne, pojęcie na temat bankructwa. A więc pierwsza była bodajże Litwa. To tam zdano sobie sprawę że istnieje ryzyko niewypłacalności kraju. Dalej była Łotwa. Po kilku miesiącach po wprowadzeniu drastycznych planów oszczędnościowych w tychże państwach zdołano uniknąć jednak czarnego scenariusza. Teraz mamy Grecję...
Grecki rząd nie ma już wyjścia i musi natychmiast wprowadzać plan ratowania kraju przed zapaścią finansową. Oprócz Greków do skarbonki dorzucą także inne państwa eurostrefy. Dorzucą bo nie mają wyjścia. Dorzucą by ratować siebie samych. Kiedyś byłem zwolennikiem szybkiego wprowadzenia eurowaluty w Polsce, dziś już takim wielkim zwolennikiem. Może to trochę dziwne ale obecna sytuacja przywołuje mi na myśl Marksa i Engelsa i ich "Manifest Komunistyczny". Oni również mieli wizję stworzenia pewnej wspólnoty. Problem jednak w tym, że była tylko idea. Idee są pojęciem filozoficznym który w skrócie można określić jako niematerialny byt istniejący poza rzeczywistością i stanowiący nasze wyobrażenie o bycie doskonałym. Marks i Engels (nie tylko zresztą oni - w historii znalazło się wielu, którzy mieli wizję pewnego ładu) mieli wizję ustroju, który okazałby się lepszy od dotychczasowych. Świat w którym żyjemy nie jest jednak bytem doskonałym, a najlepszym z możliwych (co nie jest równoznaczne) i ustrój ten nie sprawdził się o czym wszysycy (mam nadzieję) wiemy. Podobnie uważam jest z Unią Europejską. Nie chcę przez to powiedzieć, że Unia jest utopijną wizją. Jest wizją w moim mniemaniu sprawiedliwą do której powinniśmy dążyć, aczkolwiek jej twórcy i ludzie odpowiedzialni za jej kształtowanie nie uwzględnili wszystkich okoliczności mogących wystąpić. Mam nadzieję, że gdy kryzys przeminie nastąpią zmiany które wykluczą możliwość ekonomicznego żeru jednego państwa na drugim.
Kolejną sprawą jest postawa samych obywateli. Troszkę dziwi mnie postawa Greków, którzy nie godzą się na reformy, które proponuje rząd. Rozumiem, że każde próby zabrania społeczeństwu przywilejów spotka się z oburzeniem tegoż społeczeństwa jednakoż moje wyobrażenie społeczeństwa obywatelskiego skłania mnie do stwierdzenia, że społeczeństwo które było odbiorcą powinno czuć się współwinne i współodpowiedzialne tego co się wydarzyło. Tymczasem takiej współodpowiedzialności nie widzę. Zdaję sobie sprawę oczywiście z tego, że to klasa polityczna powinna czuć się najbardziej odpowiedzialna za to co się stało i dążyć do naprawienia błędów. Błędom powinno się zapobiegać u samego źródła (tutaj widzę rolę polityków), aczkolwiek jeśli już błędy zostały dokonane i potrzeba je naprawić to musi to nastąpić za społecznym przyzwoleniem i akceptacją. I tutaj właśnie tkwi ogromna rola społeczeństwa. Społeczeństwa odpowiedzialnego warto dodać.
Problem Grecji uświadomił mi że i Polska, która wszak daleka jest od problemów z którymi muszą borykać się Grecy powinna zacząć naprawiać swoje finanse publiczne. Nie wolno nam okłamywać samych siebie. Nie wolno klasie politycznej okłamywać społeczeństwa, że wszystko zostanie nam dane a nic w zamian nie będzie się od nas żądać. Jak powiedział prof.Leszek Balcerowicz "powinniśmy przestać wierzyć świętym Mikołajom".

niedziela, 4 kwietnia 2010

NA WIELKANOC

WIELKANOC. WSZYSCY CHRZESCIJANIE CELEBRUJA SWIETA ZMARTWYCHWSTANIA PANSKIEGO. Z TEJ OKAZJI CHCIALBYM WSZYSTKIM ZLOZYC JAK NAJSZCZERSZE ZYCZENIA WIELKANOCNE. BY BYL TO CZAS SPOKOJU, RODZINNEJ ATMOSFERY A MOZE I ROWNIEZ ZADUMY.
DO NAPISANIA TEGO POSTU NIE SKLONILA MNIE JEDNAK CHEC ZLOZENIA ZYCZEN. BYNAJMNIEJ. WPLYW NA NAPISANIE DZISIEJSZEGO POSTU MIALY OSOBY, DLA KTORYCH WIELKANOC STALA SIE OKAZJA DO CELEBROWANIA KONSUMENCKIEGO STYLU ZYCIA. CZESTO PRZY OKAZJI TAK WAZNYCH DLA MNIE SWIAT (I DLA INNYCH CHRZESCIJAN MYSLE TEZ) ZADAJE SOBIE PYTANIE - JAK SWIETA TE POWINNY BYC OBCHODZONE. Z CIEZKIM SERCEM WYZNAC MUSZE IZ CZESTO NIE OBCHODZE ICH TAK JAK POWINIENEM. MARTWI MNIE TO, ACZKOLWIEK MYSLE IZ ZDAWSZY SOBIE SPRAWE Z FAKTU OW STARAM SIE COS POPRAWIC. BYC MOZE NIE FIZYCZNIE, ALE CHOCBY DUCHOWO. STARAM SIE ZADAWAC SOBIE KAZDEGO KOLEJNEGO RAZU PYTANIE CO DLA MNIE TE SWIETA OZNACZAJA I JAK JE POWINIENEM "USWIECIC".
NIESTETY ZAUWAZAM, ZE LUDZIE WOKOL MNIE ZAKLADAJA ZE CELEBRACJA SWIAT KONIECZNIE MUSI BYC ROWNOZNACZNA Z PRZEPYCHEM, POKAZANIEM SIE. LUDZIE CI WYNOSZA CELEBRACJE PONAD ISTOTE CELEBRACJI. CZASEM ZDAJE MI SIE ZE JESLI ZJAWILBY SIE TEN KTOREGO ZMARTWYCHWSTANIE CELEBRUJEMY, TO NIE ZNALAZL BY MIEDZY NAMI MIEJSCA, GDYZ JEGO UBOGI STYL NIE WKOMPONOWALBY SIE W DZISIEJSZE REALIA. SMUTNY TEN I BOLESNIE PRAWDZIWY FAKT ZATRWAZA MNIE I PO RAZ KOLEJNY ZADAJE SOBIE PYTANIE - DOKAD ZMIERZAMY?
CZY SWIETA WIELKANOCNE POWINNY BYC DLA NAS KOLEJNA OKAZJA DO WRZUCENIA KILKU KOLEJNYCH ZDJEC Z BIESIAD NA NASZA KLASE CZY FACEBOOK'A?
WESOLYCH SWIAT!

wtorek, 23 lutego 2010

PO DLUZSZEJ PRZERWIE...

...wracam. Do refleksji sklonil mnie ostatnio film Luca Bessona pt"Dom" (w oryginale"Home"). Film - jak sam tytul mowi - opowiada o naszym wspolnym domu jakim jest planeta ziemia. Dom nasz jest konsekwentnie niszczony od bardzo dlugiego czasu. Najgorsze jest jednak to, ze my sami jestesmy likwidatorami naszego wlasnego domu. Nie dbamy o nasz dom. Nie interesujemy sie czy konsekwencje naszych dzialan odbija sie na dniu jutrzejszym czy nie. Wazne jest to co jest teraz i tu. Wazny jest zysk i produkcja. Im wydajniejsza tym lepsza. Zapomnijmy o jakiejkolwiek etyce. Slowo "Etyka" Stalo sie anachronizmem. Nie koegzystuje juz w zadnym polaczeniu. W supermarketach dzien po dniu wyrzuca sie niewykupione towary takie jak np. warzywa lub pieczywo, poniewaz tysiace klientow albo nie mialo ochoty kupic tych produktow, albo produkty te nie spelnily konsumenckich oczekiwan. Tymczasem w ubogich krajach afrykanskich niezmierzone ilosci ludzi modla sie o jakikolwiek pokarm dla siebie i swojej rodziny. Wode traktuja jak swietosc. My tymczasem myjemy kilka razy w tygodniu swoj samochod aby spelnic swe prozne zadze. Zastanawiam sie do czego to wszystko zmierza. Do nieuchronnego upadku rodzaju ludzkiego, czy moze w pierwszej kolejnosci do wyniszczenia naszej planety (egoistycznym zdaje sie byc pytanie w tym momencie o rodzaj ludzki jako ze sam jest motorem napedowym destrukcji planety). Kiedys myslalem, ze ekolodzo to wariaci, ktorzy chca na siebie zwrocic uwage. Po kilku latach zrewidowalem swoje poglady i dzis prosze swiat o wiecej takich wariatow. Potrzeba nam motywacji do dzialania. Pierwsza i najwazniejsza sprawa jest uswiadomienie ludzkosci ze spoczywa na nas ogromna odpowiedzialnosc. Musimy zaczac myslec globalnie. Do czego prowadzi zycie codzienne kazdego z nas w szerszym ujeciu. Czy niszymy planete tylko po to by spelnic swe konsumpcjonistyczne marzenia o spelnieniu? A jesli tak to czy jestesmy w stanie wyrzec sie niektorych zachowan na rzecz lepszego jutra...albo jutra w ogole? Swiadomosc globalnej wspolodpowiedzialnosci jaka spoczywa na nas wszystkich jest niezbedna do walki o nasz wspolny Dom.
Po drugie ogromnie wazne jest aby zachowania proekologiczne bylo spolecznie nie tylko akceptowane, ale i pozadane i chwalone. Potrzeba nam uzyskac taki stan swiadomosci spolecznej gdzie proekologia bedzie znamionem wyzszej kultury do ktorej wszyscy powinnismy dazyc.
Polecam film.

środa, 13 stycznia 2010

NA NOWY ROK

Nadszedl nowy 2010 rok. W zwiazku z przemijaniemroku starego nadchodzzi czas pewnych podsumowan i moze zastanowiania sie nad tym jak tez nowy 2010 rok bedzie wygladal. Moj 2009 rok nalezal do jednych z najlepszych. Generalnie. Kazdy ma swoje wlasne odczucia co do mijajacego lub tez minionego czasu i w glownym wzgledzie zalezy to jedynie od naszych subiektywnego podejscia do tematu, wiec nie bede sie rozpisywal dlaczego uwazam rok 2009 za udany.
Skoncentrujmy sie na roku 2010. Zyczylbym sobie aby byl przynajmniej nie gorszy niz 2009, gdyz trudno przyzwyczaic sie do okolicznosci generalnie gorszych, trudniejszych, itd. Chcialbym, aby 2010 rok przyniosl pozytywne zmiany spoleczne. Aby spoleczenstwo uswiadomilo sobie wreszcie te smutna prawde, ze relacje miedzyludzkie nie beda lepsze gdy wzajemnie bedziemy wobec siebie nieufni. Aby podejrzliwosc, niechec i obojetnosc zaczely w naszym kraju wykazywac sklonnosc do obumierania. W ich miejsce niech pojawi sie empatia i chec...
Aby pojawili sie na scenie politycznej ludzie, ktorzy mniej beda mowic a wiecej robic, a jezeli juz beda mowic, to by mowili a nie paplali, bo my paplaniem juz sie znudzilismy. By Ci, ktorzy podejmuja decyzje w naszym imieniu pokazali nam, ze im tez zalezy, bo skoro im juz nie zalezy to dlaczego mialoby nam zalezec.
A moim prywatnym zyczeniem jest by rok 2010 przyniosl chec domóżdżania, lub mode na domóżdżanie a odmóżdżanie niechaj stanie się passe ;-)