wtorek, 25 maja 2010

"...rozdziobią nas kruki, wrony..."

Myślę, że człowieczeństwo zmierza do kresu swego istnienia. Do kresu istnienia pod postacią pod jakim człowieczeństwo (lub pojęcie człowieczeństwa) znaliśmy. A może człowieczeństwo nigdy nie istniało, lub też znaczy też coś zupełnie innego niżbyśmy to sobie wyobrażali. Ponoć człowieczeństwem jest zbiór cech, które stanowią że jesteśmy wyjątkowi. Wyjątkowość niekoniecznie znaczyć musi coś pozytywnego. Wyjątkowym wszak można być skur..... Oglądawszy ostatnio film pt."Czasem w kwietniu" uświadomiłem sobie że wyjątkowowość nasza polega też między innymi na czerpaniu przyjemności z cierpienia innych przedstawicieli tego samego gatunku. Być może nie mam szerokiej wiedzy na temat świata zwierząt, lecz zdaje mi się że nie istnieje w przyrodzie gatunek, którego przedstawiciele czerpali by przyjemność w oglądaniu cierpienia innych przedstawicieli tegoż gatunku. Istnieje walka o przetrwanie, ale chełpienie się cierpieniem innych dla czystej satysfakcji? Czy jesteśmy na wskroś źli. Co rodzi w nas - ludziach ten pierwiastek zła. Zdaję sobie sprawę, że świat w którym żyjemy nie jest najdoskonalszym i wiele mu brakuje aczkolwiek nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego krzywdzimy samych siebie. I chyba nigdy nie będzie mi dane tego zrozumieć. Może to i nawet lepiej...
Może chodzi by w jakiś dziwnie perwersyjny sposób osiągnąć swój pierwiastek boskości. Czy panowanie nad czyimś życiem, czy sprawianie komuś cierpienia powoduje, że stajemy nad?
Czy czujemy się lepsi poprzez trzymanie w swoich rękach losu? Lub może wyznaczanie toru czyjegoś losu jest przyjemne?
Chyba jednak wolę tego niezrozumieć, pozostając poza przepastną czeluścią chorych
pragnień.
p.s. polecam ww film

sobota, 8 maja 2010

I wstyd mi...

Miałem nie pisać na temat wydarzeń w Smoleńsku ani o tym co nastąpiło później jednakże wczorajszy dzień pozostawił pewien niesmak w mojej świadomości.
Czerpiąc wczoraj audiowizualną wiedzę w wszechwiedzącej telewizorni natknąłem się przy okazji na rozmowę reprezentantów dwóch największych partii w Polsce. Pani i Pan. Pan z PO i Pani z PiS. Pan z PO powiedział Pani z PiS że nie może znieści jej czarnego stroju i tej całej żałobnej atmosfery zarzucając PiS, że grają politycznie na tym co stało się w Smoleńsku. Nie jestem fanem PiS jak zresztą żadnego innego obozu politycznego ugrupowania i odżegnuję się od jakichkolwiek politycznych sympatii aczkolwiek wczoraj krew się we mnie gotowała, bo okazała się że nawet wielcy ludzie potrafią być chamami.

Przypadek grecki

Oj porobiło się ostatnimi czasy...
Nigdy nie myślałem nad tym, że jakieś państwo może zbankrutować. Określenie to egzystowało w moim umyśle zarezerwowane raczej dla organizacji typowo nastawionych na generowanie zysków jak np.banki. Jednakże ostatnie czasy światowego kryzysu pozwoliły mi zweryfikować moje, jakże mylne, pojęcie na temat bankructwa. A więc pierwsza była bodajże Litwa. To tam zdano sobie sprawę że istnieje ryzyko niewypłacalności kraju. Dalej była Łotwa. Po kilku miesiącach po wprowadzeniu drastycznych planów oszczędnościowych w tychże państwach zdołano uniknąć jednak czarnego scenariusza. Teraz mamy Grecję...
Grecki rząd nie ma już wyjścia i musi natychmiast wprowadzać plan ratowania kraju przed zapaścią finansową. Oprócz Greków do skarbonki dorzucą także inne państwa eurostrefy. Dorzucą bo nie mają wyjścia. Dorzucą by ratować siebie samych. Kiedyś byłem zwolennikiem szybkiego wprowadzenia eurowaluty w Polsce, dziś już takim wielkim zwolennikiem. Może to trochę dziwne ale obecna sytuacja przywołuje mi na myśl Marksa i Engelsa i ich "Manifest Komunistyczny". Oni również mieli wizję stworzenia pewnej wspólnoty. Problem jednak w tym, że była tylko idea. Idee są pojęciem filozoficznym który w skrócie można określić jako niematerialny byt istniejący poza rzeczywistością i stanowiący nasze wyobrażenie o bycie doskonałym. Marks i Engels (nie tylko zresztą oni - w historii znalazło się wielu, którzy mieli wizję pewnego ładu) mieli wizję ustroju, który okazałby się lepszy od dotychczasowych. Świat w którym żyjemy nie jest jednak bytem doskonałym, a najlepszym z możliwych (co nie jest równoznaczne) i ustrój ten nie sprawdził się o czym wszysycy (mam nadzieję) wiemy. Podobnie uważam jest z Unią Europejską. Nie chcę przez to powiedzieć, że Unia jest utopijną wizją. Jest wizją w moim mniemaniu sprawiedliwą do której powinniśmy dążyć, aczkolwiek jej twórcy i ludzie odpowiedzialni za jej kształtowanie nie uwzględnili wszystkich okoliczności mogących wystąpić. Mam nadzieję, że gdy kryzys przeminie nastąpią zmiany które wykluczą możliwość ekonomicznego żeru jednego państwa na drugim.
Kolejną sprawą jest postawa samych obywateli. Troszkę dziwi mnie postawa Greków, którzy nie godzą się na reformy, które proponuje rząd. Rozumiem, że każde próby zabrania społeczeństwu przywilejów spotka się z oburzeniem tegoż społeczeństwa jednakoż moje wyobrażenie społeczeństwa obywatelskiego skłania mnie do stwierdzenia, że społeczeństwo które było odbiorcą powinno czuć się współwinne i współodpowiedzialne tego co się wydarzyło. Tymczasem takiej współodpowiedzialności nie widzę. Zdaję sobie sprawę oczywiście z tego, że to klasa polityczna powinna czuć się najbardziej odpowiedzialna za to co się stało i dążyć do naprawienia błędów. Błędom powinno się zapobiegać u samego źródła (tutaj widzę rolę polityków), aczkolwiek jeśli już błędy zostały dokonane i potrzeba je naprawić to musi to nastąpić za społecznym przyzwoleniem i akceptacją. I tutaj właśnie tkwi ogromna rola społeczeństwa. Społeczeństwa odpowiedzialnego warto dodać.
Problem Grecji uświadomił mi że i Polska, która wszak daleka jest od problemów z którymi muszą borykać się Grecy powinna zacząć naprawiać swoje finanse publiczne. Nie wolno nam okłamywać samych siebie. Nie wolno klasie politycznej okłamywać społeczeństwa, że wszystko zostanie nam dane a nic w zamian nie będzie się od nas żądać. Jak powiedział prof.Leszek Balcerowicz "powinniśmy przestać wierzyć świętym Mikołajom".