poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Głos w sprawie zasadniczej

Zdaje mi się, że po raz kolejny daję się unieść emocjom ponieważ miałem nie pisać na ten temat. Jednakże wartość tematu jest zbyt ważna zdaje mi się by przejść obok niego obojętnie.
Krzyż.
Dawno, dawno temu na krzyżu umierał Jezus. Choć symbol ten znany był już wiele wieków wcześniej jako znak magiczny, symbol przedstawiający bóstwa. Niemniej jednak rozwój chrześcijaństwa przyczynił się do rozpropagowania krzyża jako symbolu wiary.
Chrześcijanom krzyż przypomina o ofierze którą Jezus Chrystus złożył oddając swe życie w zamian za zbawienie świata. Ofiara największa z możliwych - ofiara życia...
Minęło dwa tysiące lat z hakiem. Symbol stał się przedmiotem sporu. Sporu prymitywnego trzeba od razu zaznaczyć. Sporu, którego zrozumieć nie umiem. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że różni ludzie mogą mieć odmienne poglądy na temat miejsca w którym krzyż ten powinien stać. Jest normalne, że mamy odmienne spojrzenie na otaczający nas świat. Nie jestem w stanie jednak zrozumieć jak można posługiwać się symbolem wiary miliardów ludzi jako narzędziem walki. Nie tego nauczył Ten, który na tym krzyżu umierał. On mówił o przebaczeniu, miłości bliźniego i o nadstawianiu drugiego policzka. Mówił o oddawaniu cesarzowi co cesarskie a Bogu co boskie. Mówił, że Bóg jest miłością.
Nie czytałem Pisma Świętego "od deski do deski", aczkolwiek w żadnym z fragmentów które czytałem nie znalazłem niczego o obronie wiary nienawiścia i jadem. " Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!" (Rz 12,21) mówi Pismo.
Nie chciałem pisać tego postu jak już wcześniej napisałem myśląc, że przez szacunek do Tego, który na krzyżu umierał nie powinienem tego robić. Nie chciałem tego robić ponieważ brzydzi mnie gdy ktoś myli krzyż z mieczem. Zdałem sobie jednak sprawę, że nie można w tak zasadniczych sprawach pozostawać obojętnym. Jako człowiek wierzący nie umiem patrzyć gdy szarga się symbol mojej wiary. Ludzie, którzy obsesyjnie nienawidzą i zieją jadem nie powinni chować się za krzyżem. Krzyż nie powinien dzielić. Tymczasem podzielił...
Żeby być sprawiedliwym napisać muszę iż nie tylko martwią mnie ludzie, którzy "bronią" krzyża, ale martwią mnie również Ci, którzy organizując różnorakie happeningi i próbując ośmieszyć "obrońców" krzyża tak naprawdę ośmieszają również symbol samego krzyża. W kraju demokratycznym jakim zapewne jest Polska chciałbym aby moje poglądy religijne mogły zostać uszanowane. Sam jestem tolerancyjny wobec innych światopoglądów i tego samego wymagam dla siebie a widząc krzyż z puszek po piwie robi mi się po prostu przykro. Nie tak wyglądać dyskusja. Nie można rozmawiać z ekstremistami za pomocą ekstremizmu przeciwnego. Taką drogą daleko nie zajdziemy. Dlatego też ze smutkiem przyglądam się temu co dzieje się wokół i tylko cichutko stukam w klawisze....