niedziela, 12 czerwca 2011

w mrocznym pawilonie...

Muzycznych inpiracji kolejna odsłona.
Tym razem jest to brytyjski zespół doom metalowy MY DYING BRIDE. Kapela debiutowała na początku lat dziewiećdziesiątych i razem z PARADISE LOST i ANATHEMA są uważani za prekursorów gatunku. Po dwudziestu latach działalności trzech wyżej wymienionych zespołow można zaobserwować jak różnymi drogami one podążyły. Anathema krąży gdzieś na polach rocka progresywnego, Paradise Lost próbuje wskrzesić swoje agresywne oblicze (vide ostatni album "Faith Divide Us - Death Unite Us") a na placu boju pozostał My dying Bride. Zespół przez kolejne lata ewoluował, co nie znaczy że kiedykolwiek zboczył z dawno temu obranej przez siebie drogi. Na początku działalności było tu można usłyszeć echa death metalu, które stopniowo zanikły. Z czasem w instrumentarium pojawiły się skrzypce i klawisze co bez wątpienia wzbogaciło muzykę zespołu. Chwię później na albumie "34.788%... Complete" w zespole pojawiła się na krótko elektronika, co oczywiście spowodowało krytykę ze strony bardziej konserwatywnych fanów. Następnym albumem był "The Light At The End Of The World" gdzie zespół porzucił elektroniczne rozwiązania na rzecz bardziej tradycyjnych i w tych klimatach już pozostała.
My Dying Bride niespodziewanie stał się dla mnie zespołem inspirującym pod każdym względem. To właśnie dzięki brytyjczykom poznałem doom metal, muzykę z której czerpię inpiracje po dziś dzień. My Dying Bride ma wg mnie coś co w innych zespołach czasem ciężko znaleźć - klimat. Depresyjny, melancholijny, romantyczny a przede wszystkim mroczny. Pierwsze moje spotkanie z Moją Umierającą Panną Młodą odbyło się gdzieś w okolicach "The Light At The End Of The World" i "Dreadful Hours". To co mnie zachwyciło, pomijając klimat, to sposób ich grania. Rozbudowane, hipnotyzujące intro które wycisza tylko po to by za chwilę uderzyć chłodnym miarowym riffem; wokalista Aaron Stainthorpe stosuje podobną metodę - wprowadza słuchacza w nastrój swoim czystym wokalem, by za chwilę sponiewierać growlem.
Wielkie wrażenie wywarł na mnie ich ostatni album pt."Evinta", który jest albumem zawierającym muzykę odmienną od obecnych dokonań zespołu. Odmienną nie znaczy gorszą. Osobiście uważam, że jest to jedno z najbardziej wzniosłych dzieł zespołu i polecam każdemu.