wtorek, 19 lutego 2013

Jest super!

Hura! Pomyślałem sobie dziś, że tak naprawdę nie mam do czego się przyczepiać. Życie jest naprawdę super. Żyjemy w tak fantastycznym systemie, że jest on nieomal idealny. Już niedługo, a mianowicie za jakieś prawie czterdzieści lat odbiorę swoje pierwsze świadczenia emerytalne. SUPER! Czyli koniec końców będę pracował jakieś prawie pół wieku, żeby dożyć emerytury, którą pewnie za długo się nie nacieszę. Anyway. Super jest również skonstruowany demokratyczny system polityczny. Nie mogę wyjść z podziwu jak genialne jest przyznawanie sobie samemu premii za dobrą pracę. Cieszę się, że wybrańcy narodu potrafią o siebie się zatroszczyć. To ważne, aby byli oni godnie wynagradzani za swoją świetną pracę. Mało tego. Uważam, że powinny ich premie wzrosnąć w stopniu znacznym, co oczywiście znalazłoby odbicie w wydajności i efektywności ich pracy. Jestem niezmiernie dumny z faktu, że moje podatki a raczej ich część wędruje w kierunku banków, które ucierpiały wskutek światowego kryzysu i rząd stwierdził, że trzeba wyciągnąć doń pomocną dłoń. Niezmiernie raduje mnie fakt, że prezesi tych banków otrzymują również duże premie. Są one niezbędnym elementem motywacji decydentów systemu bankowego. Jestem rad, że kilka banków wespół postanowiło sterować stawkami WIBOR. Mniemam, że suto wynagradzane gremia dezyzyjne zarządów tychże banków widzą szerszą perspektywę tego co nieświadomi nazywają podłą grą ekonomiczną i już niebawem zauważymy, że efekty tychże posunięć pozwalają wydźwignąć światową gospodarkę z kryzysu. Raduje się serce moje gdy widzę jak państwo zadłuża kolejne pokolenia. Wiem, że ja, moje dzieci i wnuki a może i prawnuki bierzemy udział w wiekopomnym dziele wznoszenia gospodarki na wyżyny wzrostu gospodarczego. Hura!

niedziela, 10 lutego 2013

de profundis clamavi at te Domine

Pewnego dnia gdzieś w skończoności czasu gubimy swą przestrzeń. Zmierzch istnienia nadchodzi w przejmującej głuszy spowitej przenikliwym bólem. I dzień zasnuty żałobnym welonem niczym złowieszczy orędownik wróży beznadzieję. Ten rozdzierający krzyk pustki nie mija. Gdzieś w bezmiarze dni i zdarzeń nagle milknie głos, który miał trwać wiecznie. Gdzieś na bezkresnym oceanie smutku dryfują samotne łodzie...

poniedziałek, 4 lutego 2013

Świat upada

Świat jakim go znamy dokonuje swego żywota na naszych oczach. W erze postępującego rozwoju technologicznego stajemy twarzą w twarz z procesem odzierania ludzkości z istoty bycia ludzkością. To co świadczy o tym, że jesteśmy społeczeństwem staje się powoli tracić na znaczeniu. Pamiętam erę przedinternetową. Erę realnego życia. Społecznością nazywaliśmy wtedy zbiorowość ludzi mającą ze sobą realne powiązania. Dziś społeczność to Face-bóg. Chciwe korporacje, które produkują dobra psujące się w określonym czasie tylko po to by napędzać wyniki sprzedaży. Reklamy utwierdzające nas w przekonaniu, że potrzebujemy nowe dobra, choć stare mają dopiero kilka miesięcy. Konsumpcjonistyczny hedonizm odbierający nadzieję na przetrwanie cywilizacji na naszej planecie. Myślimy tylko o sobie. Zabieramy czyste powietrze naszym dzieciom, wnukom i prawnukom. Nie obchodzi nas jak będzie wyglądał świat za te kilka(naście) lat. Ważne jest tylko tu i teraz. Masowa produkcja obniżająca cenę końcową produktu dzierży berło. Banki eksploatujące społeczeństwa. Wyciskające ludzi niczym gąbki z każdego grosza. W świetle prawa zniewalając społeczeństwa dążą do stworzenia rzeszy poddanych. Nowoczesny model niewolnictwa. Poprzez kreatywną bankowość przy pomocy Państwa.

xxx

Zaskakuje mnie czasem łatwość z jaką przychodzi nam oceniać innych ludzi. Pozostajemy ślepowierni swojej ocenie innych. Myślimy, że skoro mierzona wg naszych standardów rzeczywistość ujawnia przed nami taki a nie inny obraz to znaczy, że tak musi być. Taki błąd percepcji, która wszystko filtruje przez "ja". Swego czasu podczas wykładów z filozofii usłyszałem mądre zdanie - "Miarą wszechrzeczy jest człowiek" (Protagoras). Człowiek, nie Ja. Trzeba zdać sobie sprawę, że istnieją inne punkty widzenia od naszych, inne rzeczywistości. Nie lubię, gdy ludzie wartościują siebie nawzajem. Inspiracją dla tego wpisu jest wywiad, który przypadkowo obejrzawszy w internecie z wokalistą zespołu Afromental. Była to raczej wypowiedź na temat discopolowego zespołu Weekend i ich piosenki "Ona Tańczy dla mnie". Dywagacje afromentalowego lidera zawierały się w stwierdzeniu, że piosenka zespołu Weekend jest prosta i mało skomplikowana i dlatego też jest niebezpieczna dla młodych ludzi, którzy w młodym wieku budują świat swoich wartości dzięki różnym wpływom. Wpływ zespołu Weekend na gawiedź jest zgubny, gdyż spłyca ich ciekawość świata i ogólnie inteligencję. Wg Łozo utwór "Ona tańczy dla mnie" jest tak prosty, że powinien trafiać w gusta przedszkolaków. Rodzi się w mojej głowie kilka pytań... Po pierwsze primo - Na jakim gruncie mister Łozo stawia siebie jako mentora polskiej inteligencji muzycznej. Nie jestem wielkim fanem discopolowego światka, ale jest on wg mnie potrzebny, gdyż istnieje zapotrzebowanie wśród pewnej części społeczeństwa na taką muzykę. To, że reprezentuję skrajnie odmienny typ wrażliwości estetycznej nie nobilituje mnie do orzekania czy ten i ów jest mniej inteligentny, głupszy, niepotrzebny czy co tam jeszcze. Świat oparty na odmienności jest światem lepszym. Po drugie primo - secundo poczytałem sobie kilka tekstów zespołu Afromental i nie urzekły mnie w tychże lirykach żadne dywagacje natury filozoficznej, żadnych eschatologicznych wynaturzeń ani nawet psychologicznych obserwacji. Zamiast tego tekst o pannie kręcącej tyłeczkiem. Hmmm