wtorek, 18 marca 2014

Requiem

Odszedł ktoś bliski.
Odszedł z dnia na dzień. W ciszy.
Nie chciałem by odchodził, lecz śmierć jest nieubłagana.
Gdy jesteśmy dziećmi uparcie wierzymy, że nasi rodzice, dziadkowie to pewna stała - grunt na którym budujemy nasz dom, korzenie naszego drzewa genealogicznego. Lecz w pewnym momencie nadchodzi niespodziewany dzień, gdy osoba będąca dla nas ostoją rodziny znika. I nie można uwierzyć że ten silny człowiek, który walczył z przeciwnościami losu każdego dnia, który zbudował potężną i silną rodziną wkładając w to niezmierzone siły został sam pokonany jednym dmuchnięciem śmierci.
Zostaje jedynie pamięć wszystkich tych chwil, które spędziliśmy razem. Zostaje chyba też coś jeszcze - świadomość przemijalności. Zaganiani swoimi codziennymi sprawami nie zauważamy jak życie przebiega między palcami. Dopiero fakt utraty kogoś bliskiego uświadamia nam, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy śmiertelni i że powinniśmy żyć w taki sposób by móc gdzieś tam na końcu uśmiechnąć się do samego siebie i mieć poczucie że zostawiliśmy naszym bliskim cząstkę nas samych i wspomnień które gdzieś tam będą przekazane dalej. Non omnis moriar...