wtorek, 28 kwietnia 2015

Słów kilka...

Tak sobie ostatnio myślałęm.
W naszej polskiej tradycji utarło się, że oponenci polityczni wydzierają sobie patriotyzm. Cały proceder polega na tym, że tylko ten, który ma rację jest patriotą, a interlekutor może być jedynie mendą ewentualnie złodziejem i obcym agentem. Mam dopiero 32 lata, ale zawsze zastanawiało mnie jak bardzo ludzie, którzy walczyli ramię w ramię o jedną ideę mogli siebie znienawidzić.  Będąc szczerym nie pamiętam sytuacji kiedy klasa polityczna prezentowała klasę :-) Odkąd pamiętam było to raczej mieszanie z błotem, brak najmniejszej nawet chęci rozmowy i odsądzanie od czci i wiary osób o odmiennym światopoglądzie. Zastanawiam się dlaczego tam jest.
Im głębiej się zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że taki rodzaj kłótliwości leży w naszym charakterze narodowym.
Wracając jednak do tematu.
Patriotyzm czym jest każdy wie (albo prawie każdy). Nie każdy jednak rozumie patriotyzm na ten sam sposób. I z tego wynika cały problem. Jako naród nie potrafimy siebie nawzajem zrozumieć. Nawet nie próbujemy. Jak pisałem wcześniej odmienna postawa musi uderzyć w mur. Główne nurty polityczne mają na celu polaryzację życia politycznego narodu, ponieważ sprzyja to ich doraźnym celom utrzymywania się przy władzy. Szerszy kontekst w ogóle nie jest brany pod uwagę. Polska powinna mieć długofalowy plan rozwoju. I nie chodzi jedynie o rozwój gospodarczy państwa. Chodzi mi również, a może i przede wszystkim o rozwój społeczny, o uświadamianie narodu. Świadome społeczeństwo podejmuje świadome decyzje. Spolaryzowane społeczeństwo podejmuje przeciwne decyzje. Jeżeli mój rozmówca mówi TAK ja powiem  NIE. Tylko na tej zasadzie funcjonuje obecnie debata publiczna. Trzeba to zmienić.
A jeśłi chodzi o patriotyzm, to uważam, że patriotą jest każdy komu zależy na dobru jego kraju. Problem tkwi w tym, że jak już wcześniej pisałem, każdy z nas inaczej to dobro rozumie. Nie powinniśmy jednak odmawiać sobie nawzajem patriotyzmu.
Niedługo wybory prezydenckie. Bierzmy w nich udział. Bądźmy świadomymi obywatelami.
A propos wyborów prezydenckich też mam kilka przemyśleń. Od kilku ostatnich wyborów zauważyłem, że media głównego nurtu serwują nam wyśmiewanie kandydatów mało popularnych. Strasznie mnie to denerwuje. Nie dlatego, że kandydaci Ci nie mają wielkiej szansy na wybranie i takie wyśmiewanie jest wg mnie dobijaniem rannych od razu na starcie, ale dlatego, że jest to brak szacunku wobec wybórców, którzy podejmują świadomy wybór stawiając na takiego kandydata.
Ogólnie rzecz ujmując nasze życie publiczne cechuje bardzo mały szacunek.
Zmieniajmy to...


sobota, 25 kwietnia 2015

Dekada (17.04.2015)

Cóż zdarzyć moźe się w przeciągu 10 lat...
Na świecie zarzyć się może doprawdy wiele. W nieprzemijającym ciągu zdarzeń może zdarzyć się kryzys, który wiele państw doprowadzi na krawędź upadku. Może zmienić się władza. Niejednokrotnie. W światowym porządku może nastąpić przemeblowanie. Świat może stanąć na rozdrożu zastanawiając się w którą ruszyć stronę.
W okresie 10 lat może zajść bardzo wiele zmian również w życiu prywatnym. Koleje losu doprowadzają do połączeń, o których byśmy wcześniej nie pomyśleli, zabierają ludzi o których myśleliśmy, że trwać będą w nieskończoność.
Dekada jest ledwie tchnieniem w nieskończoności czasu, może jednak być sumą sztormów na malutkim, prywatnym oceanie trwania.
W tej ciągłej nieustającej linii życia przychodzi czas refleksji...


                                                        \m/