środa, 21 października 2015

divitiae non sunt bonum

Czas zebrać w końcu siły i zacząć pisać. Od czego tu by zacząć. Wiele się dzieje. 
Pozytywy.
Olivier smakuje świat. Każdą najmniejszą jego cząstkę. Obserwowanie jak mały człowiek przeobraża się w większego człowieka jest doprawdy fascynującym zajęciem. Być może dlatego, że po części sami wracamy do czasu, w którym byliśmy dawno temu i kojarzy nam się ze słodką beztroską. Dla mnie przede wszystkim jest to ważne z jednego powodu do którego w tym wpisie będę wracał - minimalizm. 3-latek nie potrzebuje sztucznych bodźców by być zainteresowanym. W 3-latku drzemie naturalna ciekawość świata, potrzeba odkrywania go i (jak już na początku napisałem) smakowania. Wyprawa do parku po kasztany może przerodzić się w wielką przygodę w oczach małego człowieka. Jazda autobusem to coś co będzie wspominał przez kolejnych kilka dni, a zwiedzanie zoo, to przygoda do której pamięcią wracał będzie przez kolejnych kilka miesięcy.
Dopiero z czasem zdolność widzenia piękna otaczającego nas świata powoli zamiera i szukamy fałszywych bodźców. Czasem myślę, że to my powinniśmy uczyć się od dzieci. Albo inaczej. Powinniśmy uczyć się od siebie nawzajem i każdy do tej relacji może wnieść coś nowego, coś świeżego i coś bardzo potrzebnego. Dziecięcy punkt widzenia jest nam niezmiernie potrzebny by (o zgrozo) pomóc nam wrócić do rzeczywistości. 
Negatywy.
Ze zgrozą patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość i każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu, że świat zwariował. Powody mógłbym mnożyć bez ustanku, chciałbym przytoczyć jedynie subiektywnie najbliższe. Konsumpcjonistyczny styl życia. Pewnie będę się powtarzał po raz milionowy na tym blogu, aczkolwiek nie obchodzi mnie to, bo jest to mój blog :-) Wracając do tematu. Konsumpcjonizm nie tylko zabiera nam materialną część naszego jestestwa. Myślę, że wielkimi krokami wdziera się w naszą sferę emocjonalną, duchową. Potrzebujemy bodźców non stop. Dążymy do konsumpcjonistycznego spełnienia cały czas. Nowe dobra materialne. Tymczasem im więcej mamy tym nie jesteśmy szczęśliwsi. Dobra materialne są potrzebne każdemu, lecz nie powinny być celem same w sobie. Kłamstwo konsumpcjonizmu polega na tym, że dzień po dniu utwierdza nas w przekonaniu iż najważniejsze w naszym życiu jest poczucie satysfakcji i spełnienia. Spełnienia, które jest bardzo ulotne. Trwa chwilę, ale zaraz potrzeba je stymulować, by osiągnąć następne spełnienie. Gdy konsumpcjonizm przenosi się się na nasze życie w sferę niematerialną to jest już bardzo źle. NIE POTRAFIMY DOCENIAĆ TEGO CO MAMY! Do mniej więcej takiego stwierdzenia sprowadza się diagnoza naszego współczesnego społeczeństwa. "Gdybyś posiadł bogactwa całego świata, a miłości byś nie miał – twoje serce stanie się „kamieniem” napisano kiedyś. I jest to prawdziwe po dziś dzień.
Miałem w swoim życiu dziwne okazje spotykać ludzi, którzy na pierwszy rzut oka nie wyróżniali się niczym szczególnym, lecz mimo iż czasem rozmawialiśmy tylko raz słowa zapadły głęboko w pamięć. Nie wiem czy przytoczę dokładnie słowa, lecz sens napewno jest ten sam. Gdzieś kiedyś usłyszałem "Nie patrz w dal i nie szukaj czegoś co mogłoby Cię otaczać i jak by było pięknie to mieć - popatrz wokół i ujrzyj to co Cię otacza i pomyśł jak przerażające byłoby tego nie mieć"...

środa, 7 października 2015

"Przyjażń gwiezdna" F.Nietzsche

Nie bywam ostatnio na blogu często i trochę trzeba tu odświerzyć. Zakurzyło się z lekka. Obiecuję sam sobie poprawę, tymczasem, coś co za mną od dłuższego czasu chodziło. 
Powrót do Nietzsche'go...

"Przyjaźń gwiezdna. – Byliśmy przyjaciółmi i
 staliśmy się sobie obcy. Lecz to słuszne i nie chcemy przed sobą tego ukrywać i
 zaciemniać, jak gdybyśmy się tego wstydzić mieli. Jesteśmy dwa okręty, z
 których każdy ma swój cel i swą drogę; możemy się skrzyżować i razem dzień
 święty święcić, jak to uczyniliśmy – i wtedy spoczywały dzielne okręty w jednej
 przystani i w jednym słońcu, iż mogło się zdawać, jakby już były u celu i jakby
 miały były cel jeden. Lecz wtedy wszechmocna potęga naszego zadania rozpędziła
 nas znowu, na różne morza i zwrotniki, i może nie zobaczymy się już nigdy – a
 może też zobaczymy się, lecz nie poznamy się już: różne morza i słońca
 przemieniły nas! Żeśmy obcymi sobie stać się musieli, jest prawem ponad nami:
 właśnie dlatego winniśmy też stać się sobie czcigodniejszymi! Właśnie dlatego
 winna stać się świętsza myśl o naszej dawnej przyjażni! Istnieje prawdopodobnie
 ogromna niewidzialna krzywa i kolej gwiezdna, w której nasze tak różne drogi i
 cele mieścić się mogą jako drobne przestrzenie – wznieśmy się do tej myśli! Lecz
 życie nasze jest krótkie, a siła wzroku naszego słaba, byśmy czymś więcej być
 mogli niż przyjaciółmi w znaczeniu owej wzniosłej możliwości. – Więc wierzmy w
 swą przyjaźń gwiezdną, nawet gdybyśmy sobie wzajem być musieli nieprzyjaciółmi
 ziemskim"