środa, 30 listopada 2016

Milcząca zagadka

Spodziewając się pojawienia się "zielonych ludzików" w przesmyku suwalskim lub wręcz prewencyjnego ataku nuklearnego ze strony rosyjskiego najeźdźcy umknęło nam gdzieś między wierszami, że hybrydowy atak następuje z drugiej strony.
Amerykański dyktat postanowił pogrzebać na naszych kontach bankowych, za przyzwoleniem rządu zresztą. Więc umowa FATCA zobowiązuje mnie do złożenia deklaracji obcemu państwu, ponieważ jeśli tego nie zrobię moje środki zostaną zablokowane.
Już sam fakt "przymusu" posiadania konta bankowego budził we mnie zgrozę kilkanaście lat temu. Żeby dostawać wynagrodzenie za moją ciężką pracę, MUSZĘ najpierw środki te udostępnić bankowi, który to będzie miał okazję pomnażania swoich bogactw (teoretycznie - lista  dóbr na planecie jest ograniczona, więc pompowanie bogactwa na kontach odbywa za pomocą tworzenia iluzorycznego bogactwa, które w okresie krachu zostaje zweryfikowane i aby utrzymać gospodarkę w ryzach rachunek do zapłacenia zostaje dla najbiedniejszych)
Kiedy się bliżej przypatrzeć całemu naszemu parciu ku zachodniemu modelowi gospodarczego rozwoju to zauważyć można, że tak naprawdę, że Unia Europejska dąży do utworzenia Gsopodarki Centralnie Planowanej. Nigdy specjalnie nie zagłębiałem się w temat limitów połowów ryb na ten przykłąd, lecz tak wg mnie nie o środowisko idzie tu gra.
Rząd wtyka swoje paluchy w każdy aspekt naszego życia. Nowoczesna bankowość jest narzędziem w rękach władzy do totalnej kontroli obywatela. Osobiście myślę, że jesteśmy w przededniu upadku systemu opartego na dolarze, i to co 72 lata temu zostało ustalone w Bretton Woods za kilka, kilkanaście lat będzie jedynie wspomnieniem.
Aby zobrazować to lepiej nazwę wspomniany system narkomanem, którego organizm na tyle jest zniszczony narkotykiem w postaci pieniądza, że by móc w stanie funkcjonować potrzebuje coraz to mocniejszych dawek. Bankierzy w kooperacji z bankami centralnymi odgrywają tutaj rolę dilerów.
W 2008 roku nasz narkoman miał zapaść, dostał dużą dawkę. Przy kolejnej zapaści będzie potrzebował większej dawki. Pytanie czy będzie to "złoty strzał" pozostaje aktualne z całą swą brutalnością.
Dajemy się zbyt łatwo oszukiwać. Wystarczą nam słowa, by czuć się bezpiecznie, Słowa o zabezpieczeniu przez państwo nas w przypadku niepowodzenia (niewydolności) systemu. Mamy gwarancje depozytów bankowych, które są mniej warte niż papier na którym zostały spisane. Zostały ustanowione przede wszystkim po to by uspokoić społeczeństwo i w nadzieji, że nie nastąpi w bankowości efekt domina. Niestety w dzisiejszej bankowości jest jak w sieci internetowej - wystarczy jeden zainfekowany komputer by miliony gospodarstw na całym świecie zostały zainfekowane. Globalizacja w najmniej atrakcyjnej formie. Gdyby każdy obywatel Polski dajmy na to miał wypłacić całość gwarantowanej sumy (wiem - skrajny przykład), to drukarnie w mennicy państwowej by nie nadążały.
Powołując się na wyniki PKW z 2015 roku w Polsce upoważnionych do głosowania było 30 629 150 osób. Niech każdy posiada konto bankow. Gwarancja depozytów wynosi do 100,000 euro w złotych. Przy obecnym kursie to ponad 443 000zł. Pomnóżmy przez 30 629 150 obywateli. Daje nam to kwotę 13 bilionów (!!!) 568 miliardów 713 milionów i 450 tysięcy złotych. Roczny budżet kraju to 525,9 miliarda w 2013 roku. Pokazuje to skalę głupoty tychże gwarancji.
Oczywiście nie każdy Kowalski posiada 473 000zł oszczędności. Biorąc pod uwagę samych milionerów dolarowych państwo musiało by zapłacić 1% PKB a osób posiadających pół miliona jest znacznie więcej. Wg portalu rynekpracy.pl w 2014 roku osób zarabiających powyżej 85 000zł rocznie było w Polsce 786, 000.
O tym jak bardzo niedorzeczne są gwarancje depozytów bankowych niech świadczą 2 zdarzenia z niedalekiej przeszłości: Grecja w zeszłym roku i Cypr w 2013. Mamy niby gwarantowane 100 000 euro, jednak w sytuacji podbramkowej władza nie cofnie się przed niczym. Mamy przecież do czynienia z prawodawcą, które to co dziś jest bezprawiem jutro prawnie usankcjonuje.
Gatunek ludzki jest już chyba tak skonstruowany w swej skomplikowanej strukturze psychologicznej, że odsuwa od siebie, to co niewygodne. Gdy uświadamiamy sobie, że jeden z elementów tej skomplikowanej układanki nie pasuje do reszty, wolimy wierzyć w zapewnienia, że cała układanka jest ułomna a i może nasze jej widzenie, zamiast odrzucić niepasujący element. Wolimy wierzyć w wygodne mary niż przygotowywać się do niewygodnej rzeczywistości.
Podejrzewam, że nikt z was drodzy czytelnicy nie pozwoliłby prowadzić swojego samochodu osobie, która niedowidzi. Tymczasem takim właśnie osobom dajemy właśnie konstruować rzeczywistość naszego jutra.
***
Kreator nagrał niedawno taki kawałek pod tytułem Civilisation Collapse. Niechaj nie będzie to ponure preludium.