niedziela, 28 maja 2017

Rankiem


Zawsze lubiłem budzić się wcześnie rano i robić wycieczki, kiedy wszystko wokół było nie do końca jeszcze rozbudzone, nie do końca jeszcze w ruchu. Uwielbiam wtedy obserwować jak natura budzi się do życia. Nie można tego zaobserwować niestety, gdy wokół pełno samochodów, ludzi w pośpiechu.
Od pewnego czasu mam częściej okazję budzić się wcześnie rano, a że i pogoda sprzyjała, to wycieczek było coraz więcej. Zarówno tych rowerowych jak i pieszych. I z racji tego właśnie miałem okazję uchwycić kilka świetnych momentów za pomocą aparatu.


Polecam poranne wstawanie


sobota, 6 maja 2017

Rodzicielstwo - poziom drugi

Odkąd Piotruś postanowił swoim pojawieniem się zrewolucjonizować życie w domu pojawiło się u mnie kilka spostrzeżeń które postanowiłem przerzucić na bloga zanim przywyknę i staną się codziennością.
Od momentu, gdy Piotruś pojawił się w naszych głowach jako pragnienie wiedzieliśmy, że bycie rodzicami dwójki dzieci to nie " rurki z kremem" i chociaż mentalnie byliśmy pewnie gotowi, to rzeczywistość składająca się z tych wszystkich pojedynczych małych chwil jak zawsze zweryfikowała pewne wyobrażenia o rodzicielstwie.
I oto właśnie dziś nadszedł dzień, gdy moim oczom pojawił się drugi level w rodzicielstwie. A na czym on polegał?
Ujrzałem go zaledwie na sekundę, podczas kąpania Najstarszego gdy kolacja była nie zakończona a ledwie przerwana a w myślach nalewałem płynu do mycia naczyń, żeby być już trochę "do przodu" popatrzyłem na moją owsiankę na mleku, która stygła na stole i wtedy właśnie gdy Najstarszy rzucał kolejnym "a dlaczego" i nim zakończył pytanie mój umysł intensywnie pracował nad odpowiedzią na tyle wyczerpującą, by następne "a dlaczego" już nie padło - właśnie wtedy na zaledwie jedną chwilę pomyślałem sobie, żeby może zjeść tę owsiankę w łazience, żeby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

I to był właśnie drugi level.

Poziom, który pewnie wielu z czytelników tego bloga ma na co dzień, albo doświadczyło już nie raz, albo może i nawet z łatwości którego się śmieje bo ma trójkę dzieci.
Dla mnie jednak ta jedna jedyna myśl była tym poziomem. I pewnie jeszcze wiele razy go doświadczę w przyszłości albo może i będzie jeszcze bardziej "harkorowo", ale ten jeden moment dziś musiałem wrzucić na bloga.
Albo i takie spojrzenie które rodzice rzucają sobie nawzajem jakby byli gdzieś po dwóch stronach dalekiego brzegu, żeby drugiej stronie dać znać sygnał że gdzieś tam ponad horyzontem jest ta wspólna siła, dzięki kórej wszystko można pokonać  - "Jeszcze jestem, daję radę, nie nadaję SOS" :-)

(NIE)Poprawnik Polityczny cz.1

Polska to doprawdy kraj wielu możliwości. Ogólnie ostatnimi czasy abstrahuję od poruszania się po tematyce naszego rodzimego podwórka politycznego, lecz czasem ciąży mi niepodzielenie się z kimś moimi przemyśleniami na ten temat, więc się dzielę
Zastanawiałem się ostatnimi czasy nad stanem naszej polskiej sceny politycznej. Jakoś tak mnie wzięło na przemyślenia po tym jak przez przypadek natrafiłem w TV na relację z marszu w obronie wolności zorganizowanej przez opozycję. Dochodzę do niestety bardzo smutnych wniosków.
Polska roku 2017 jest według mnie krajem bardzo charakterystycznym.
Mamy jako prezydenta prawnika, który jednocześnie nie przestrzega konstytucji, której jego urząd powinien być gwarantem. Prezydent ponadto charakteryzuje się tym, że potrafi być przyprowadzany do porządku przez wiele osób takich jak np. rzeczniczka partii, z ramienia której został delegowany. Ciekawym wydaje mi się również pomysł przyszłorocznego rozpisania referendum w sprawie nowej konstytucji bo czas zacząć zadawać pytania na temat ustroju. Tak się tylko zastanawiam w jakim celu mamy mieć nową konstytucję skoro starej nie potrafimy uszanować.
Ciekawym jest również spostrzeżenie prezydenta na temat dzieci i wnuków komunistów, którzy dziś zajmują wiele eksponowanych stanowisk. Wychodzi na to że patrioci dziś wywodzą się z jedynie słusznego środowiska. Dziwi mnie to o tyle, że partia zarządzająca dziś krajem zdaje się wspierać osobami, które swoje CV uzupełniały w czasach słusznie minionych.
Nie wiem jak państwo, ale gdy słyszę pana Piotrowicza z trybuny sejmowej grzmiącego, że postkomunistów trzeba zwalczać to nie wiem czy ktoś nie pluje mi w twarz i nie mówi że pada deszcz. "Bill Clinton palił trawę ale się nie zaciągał" śpiewał swego czasu Kazik Staszewski...
Dalej mamy historię aptekarza, który jest chłopakiem pracującym i żadnej pracy się nie boi. Czy to wiceminister, czy aptekarz czy rada nadzorcza spółki skarbu państwa - chłopak lubi wyzwania, no a gdzie ma doświadczenie zdobyć jak nie w świetnie płatnej pracy w budżetówce.
Mamy Ministra Obrony Narodowej, który rzuca jakieś oskarżenia na lewo i prawo, zrywa kontrakty i mówi, że sprzęt będzie dostarczony w czasie, potem mówi, że tego sprzętu to aż tyle nie potrzeba, gdzieś po drodze wpada na genialny pomysł, że może jednak do pospołu z Ukraińcami zbudujemy własne helikoptery a obecnie to już w ogóle nic nie wiadomo jak to z tymi helikopterami jest.
Mamy komisję do spraw rozwiązania katastrofy smoleńskiej, która na razie nic nie udowodniła ale zna już winnych.
W dalszej kolejności mamy panią premier, która słynie z tego, że jest panią premier.
Złotymi zgłoskami w annałach polskiej służby dyplomatycznej zapisze się wg mnie pan Minister Spraw Zagranicznych. Jego wpadki były nawet nie tyle zabawne, co przerażające dyplomatycznie. Uczono mnie, żebym nie wypowiadał się, jeżeli nie jestem czegoś pewien, dlatego w łeb zachodzę skąd ten San Escobar mu się wziął i po co to na antenie rzucił. W łeb też zachodzę dlaczego partia nam zarządzająca wysuwa na pierwszy plan takich ludzi mając w zanadrzu o wiele inteligentniejszych.  przypadku ministerstwa spraw zagranicznych to gdzieś w tle pojawia się postać Konrada Szymańskiego, który przynajmniej na wizji jawi się jako ktoś bardziej kompetentny od swego szefa. Rozumiem, że trzeba tłumaczyć się czasem z linii partii gdyby nawet nie wiem jak idiotyczna była, ale można przynajmniej nie robić z siebie pośmiewiska.
A po drugiej stronie opozycja. Nawet nie wiem od czego zacząć. Najpierw było okupowanie Sejmu, które to z zakrawało na komedię. O ile nie zgadzałem się z odbieraniem głosu posłom (to nie pan Panie Marszałku wybierał posłów a suweren i odbierając głos jednemu posłowi zabiera pan głos jego elektoratowi) o tyle to co stało się później było po prostu żałosne.
Tytuł komedianta roku wręczyłbym osobiście panu Petru, który w związku z "zamachem stanu" w kraju postanowił odpocząć na Maderze. To tylko udowadnia jak bardzo politycy mają obywateli tam gdzie światło nie dociera.
 Mamy niestety w Polsce taką opozycję, która sama nie wie co ma robić. Jej jedynym celem jest bycie w opozycji do rządu. Nie ma pomysłu na alternatywę, o zresztą nie jest dziwne, bo od roku 2005 mamy w Polsce ten sam scenariusz tylko reżyser się czasem zmienia. PO i PiS jest tak wyjałowioną formą  politycznej alternatywy, że wolę najnowsze odcinki Ojca Mateusza zamiast dialogów prowadzonych przez przedstawicieli tych partii.
Niedawno Wojciech Cejrowski zaproponował, żeby polityków można również było odwoływać ze stanowiska. Świetny pomysł, który wiem, że nie przejdzie. Miałem jednak cichą nadzieję, że jak partia zarządzająca wpadła na pomysł jednokadencyjności burmistrzów, wójtów, etc, że ktoś wpadnie na pomysł, żeby to samo zastosować w Sejmie. Niestety rozeszło się po kościach, a tymczasem mamy takich którzy siedzą w sejmowych ławach po dwadzieścia kilka lat i niczego innego robić nie potrafią a odświeżenie naszej kadry politycznej wyszłoby nam tylko na dobre.
Pozdrawiam

czwartek, 4 maja 2017

Widmo krąży nad Europą...

...widmo wojny.
Ze smutkiem obserwuję odbudowę narodowych resentymentów w wielu krajach starej dobrej europy. Do głosu dochodzi niezadowolenie, co jest naturalnym procesem w obliczu sytuacji kryzysowych takich jak bezradność Unii Europejskiej wobec masowego napływu emigrantów z Bliskiego Wschodu,i Afryki, kryzys ekonomiczny czy bierność wobec wyzwań na miarę XXI wieku.
W moim odczuciu Europa powinna być zjednoczona. Tymczasem obserwujemy brak przywództwa, bierność wobec wyzwań oraz odradzanie nacjonalizmów.
Fakt, że Marine Le Pen wystartuje w II turze wyborów prezydenckich Republiki Francuskiej jest klęską nowoczesnej Europy.
Kontynent przez który przetoczyły się  wojny światowe doszedł w pewnym momencie swojej historii do wniosku, że tylko wspólnota  może być odpowiedzią na trudności z jakimi trzeba się zmierzyć. I rzeczywistości wspólnota ta działała całkiem nieźle. Niestety tylko do pewnego momentu. O ile od 1945 roku budowa nowoczesnej wspólnoty europejskiej stało się ewenementem, o tyle po 2008 roku stało się zbytnim ciężarem (przynajmniej dla niektórych państw). Tam, gdzie zaczęły pojawiać się problemy wraz z nimi zaczęły pojawiać się też pytania. Dlaczego tylko kilka państw ma ciągnąć za sobą resztę.
Od roku 2008 mamy pojawiające się pytania w krajach "starej europy" o sens Unii Europejskiej w takiej postaci w jakiej przedstawia się ona dziś. Efektem tych rozważań jest m.in. Brexit.
Brytyjczycy zdecydowali w referendum o wyjściu ze wspólnoty i teraz jesteśmy świadkami przeciągania liny między Komisją Europejską a Wielką Brytanią. W związku z Brexitem pojawiły się dotąd zapomniane konflikty - Szkocja apeluje o ponowne referendum w sprawie secesji. Hiszpania wypowiada się w sprawie ewentualnego losu Gibraltaru (co rozwściecza UK), a i słychać już głosy płynące z Irlandii Północnej, że istnieje możliwość przeprowadzenia referendum w sprawie zjednoczenia wyspy...
Odżywają stare konflikty, które nie do pomyślenia były we wspólnocie.
Nie chciałbym być zrozumiany źle - Unia Europejska potrzebuje reform i diametralnej zmiany. To co było odpowiedzią na problemy w latach 50-tych nie jest aktualne 70 lat później. Jestem jednak przekonany, że to co leżało u podstaw utworzenia Unii wciąż jest aktualne. Jedność i solidarność. Moje pokolenie jest bodajże pierwszym, które w największym stopniu korzystało z przywilejów bycia częścią Unii, dlatego też właśnie mojemu pokoleniu powinno zależeć najbardziej na uleczeniu tej schorowanej wspólnoty.
Śmiem twierdzić, że odbudowa narodowych resentymentów w Europie doprowadzi w pewnym momencie do tego przed czym Unia Europejska miała w swej istocie nas ochronić...