wtorek, 31 października 2017

Potwory i spółka

Dziś helołynowo bo będzie o potworach.
Może jednak nie do końca helołynowo, bo jest w tym jednak pewna doza ironii, a potwory o których chcę pisać istnieją naprawdę i wcale nie są zabawne.
Będąc dziećmi zapewne każdy z nas czegoś tam się bał. Jedni ciemności, inni baba jagi, jeszcze inni "czarnej wołgi" (zależy na jakie lata przypadało nasze dzieciństwo - dziś dzieciaki boją się, że im padnie bateria w tablecie ;)
Każdemu dziecku źle kojarzy się potwór. Jako rodzice wiemy, że często potwór to zmaterializowane obawy naszego dziecka.
Co jednak, gdy potwór ma imię i jestem bardzo realny. Taki bardzo namacalny potwór jest bardzo groźny dla naszego dziecka. Może w nim obudzić poczucie lęku na całe życie. Może sprawić, że nasze dziecko będzie dorastało w atmosferze strachu przez całe swoje dzieciństwo co zaowocuje upośledzoną dorosłością.
Mowa to o potworach, którymi jesteśmy My - dorośli. Spotkałem się kilka razy z przypadkiem, kiedy to najbliższa osoba staje się dla dziecka uosobieniem lęku.
Mamy tutaj do czynienia z dwiema przeciwstawnymi uczuciami  miłością do najbliższej osoby i strachem przed nią. Oczywiście strach ten musi mieć gdzieś swoje źródło. Nie jest tak, że dziecko odczuwa lęk przed najbliższą osobą bez powodu. Dzieci to emocjonalne odbiorniki. One nie umieją komunikować się w języku wyrachowania i zimnej kalkulacji tak jak my dorośli. Tego uczą się dopiero z czasem, gdy już wychodzą z okresu dzieciństwa wkraczając w wiek nastoletni (lub dorosły).
Dziecko przede wszystkim rozumie język miłości. Ono kocha mamę i tatę. Miłość dziecka jest bezwarunkowa. Jest to najczystszy rodzaj miłości jaki można spotkać w przyrodzie.
Dlatego też gdy najbliższa osoba staje przeciwko tej miłości i zaczyna ją rozgrywać lub warunkować dziecko jest rozchwiane emocjonalnie i nie rozumie dlaczego tak się dzieje, że tatuś lub mamusia kocha ją (jego), ale tylko gdy...
Ono kocha mamę i tatę w każdej sytuacji. Miłość dla dziecka jest potrzebne jak powietrze. Bez niej dziecko nie może bezpiecznie się rozwijać.
Gdy najbliższa osoba staje się tym potworem o którym mowa w tytule tego posta dziecko staje w sytuacji, gdy kocha kogoś kto sprawia ból i przynosi psychiczne cierpienie. Tego cierpienia nie widać po kilku dniach. Ono wychodzi po latach. Gdy jest już za późno by cokolwiek naprawić.
Nie zabierajmy naszym dzieciom miłości

piątek, 6 października 2017

W biegu (3)

Szaleństwo zostało przerwane.
Zakładałem, że wyjeżdżając na urlop do ojczyzny bieganie będzie kontynuowane, co zresztą się stało. Plan był jednak taki, by po powrocie z urlopu wskoczyć na odpowiednie tory i treningi były regularne. Nie udało się. Nie wiem czy było to motywowane lenistwem, czy jeszcze czymś innym, ale efekt był taki, że dopiero 13 września wróciłem do biegania. Nie był to najłatwiejszy bieg muszę przyznać. Zrozumiałem, że dwutygodniowa przerwa daje się boleśnie odczuć. Oddech był kluczowy. 11 kilometrów w 53 minuty było  gorzej niż średnim rezultatem. Musiałem dojść do siebie. I do kolejnego treningu minęło 6 dni. Tym razem jednak postanowiłem wbić szpony w lenia i założyłem sobie, że jest stówa do pokonania.
Udało się wykonać 96 procent. Ostatnia piętnastka postanowiła mnie wykończyć i oto odezwały się kolana, które wyeliminowały mnie z biegania w pierwszej fazie mojego romansu z nimi (luty). Będąc wtedy głupcem, a tym razem troszkę mądrzejszym biegaczem postanowiłem, że tym razem odpoczywam do momentu aż nastąpi pełna regeneracja.
Udało się jednak poprawić wszystkie życiówki :-)
Nie znaczy to, że lenistwo może spać spokojnie...
Plan setki w kolejnym miesiącu aktualny.
...
I jeszcze jedno.
29 września odbył się ultra maraton Spartathlon. 246km z Aten do Sparty. 246KM!!! Nasza rodaczka Patrycja Bereznowska zajęła 1 miejsce wśród kobiet a 6 w całym wyścigu. Szacun.