Posty

Na Święta

Święta Wielkiej Nocy to w moim mniemaniu czas, który zdecydowanie powinno się spędzać w gronie rodzinnym. Podobnie zresztą jak święta Bożego Narodzenia. W dzisiejszym świecie coraz częściej jednak zabiegani nie mamy na nic czasu. Nie mamy czasu na pielęgnowanie tradycji, na relacje rodzinne. Raz uaktywniony zmysł czasu trudno wyłączyć. Trudno nie śpieszyć się.  Żyjemy szybko i byle jak.  Czytałem smutny artykuł na jednym z portali. Rodzice coraz rzadziej znajdują czas dla swoich pociech. Śpieszymy się do pracy, śpieszymy się ze sprawami do załatwienia. A kiedy po całym dniu śpieszenia się przychodzimy do domu chcemy tylko odpocząć.  A dzieci bawią się przy telewizorach, laptopach, smartfonach... tylko nie z nami. Tymczasem dziecko to nasza największa życiowa inwestycja. Powinniśmy spędzać więcej czasu z dziećmi. Wzbudzać w nich ciekawość świata. Siedzenie przed laptopem może być i ciekawe ale eksplorowanie parku jest o niebo ciekawsze. Moje pokolenie było świadkie...

ARCH ENEMY - War Eternal (OFFICIAL VIDEO)

Obraz

Requiem

Odszedł ktoś bliski. Odszedł z dnia na dzień. W ciszy. Nie chciałem by odchodził, lecz śmierć jest nieubłagana. Gdy jesteśmy dziećmi uparcie wierzymy, że nasi rodzice, dziadkowie to pewna stała - grunt na którym budujemy nasz dom, korzenie naszego drzewa genealogicznego. Lecz w pewnym momencie nadchodzi niespodziewany dzień, gdy osoba będąca dla nas ostoją rodziny znika. I nie można uwierzyć że ten silny człowiek, który walczył z przeciwnościami losu każdego dnia, który zbudował potężną i silną rodziną wkładając w to niezmierzone siły został sam pokonany jednym dmuchnięciem śmierci. Zostaje jedynie pamięć wszystkich tych chwil, które spędziliśmy razem. Zostaje chyba też coś jeszcze - świadomość przemijalności. Zaganiani swoimi codziennymi sprawami nie zauważamy jak życie przebiega między palcami. Dopiero fakt utraty kogoś bliskiego uświadamia nam, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy śmiertelni i że powinniśmy żyć w taki sposób by móc gdzieś tam na końcu uśmiechnąć się do samego siebie...

Pomstując umysł

Więc umysł sczezł w okowach szarości teraźniejszości... Nowy rok przywitał mnie urlopem i kacem, jak większość z nas. Poza tym noworoczne postanowienia, w które szczerze wierzyłem aż do teraz... Pora przywrócić do życia bytność ów bloga. Kilka rzeczy wartych uwagi na początek. Po pierwsze KAUAN. Niespodziewajka przełomu 2013/14. Nie spodziewałem się, że jakiś band dotrze do mnie w taki sposób. A jednak. Kauan, to coś co zdarza się raz na milion lat w czasoprzestrzeni. I Bogu dzięki. Świat dla dwóch takich KAUAN'ów jest zdecydowanie za mały. To muzycznie. Co dalej? Rodzinnie - Olivierski (lub raczej Kaskaderski) wprowadza w życie coraz to nowe, mniej przez rodziców oczekiwane plany. Gdy myślałem, że wykrzykiwanie własnego JA to szczyt możliwości myliłem się zdecydowanie. Tym razem na tapecie jest wchodzenie na krzesło i śmiech, gdy rodzice mówią NIE WOLNO. Poza tym standardowe wyrzucanie garów z kuchennych szafek, które zajmuje ponadstandardowy czas :-) Nie śmiem komentować s...

xxx

Obraz
Gdy kogoś fascynuje muzyka tak mnie jednym z najwspanialszych uczuć jest moment, gdy odnajduje się białego kruka. Mam 2 takie utwory, których nazw nie znam, ani wykonawców, a wiem tylko jak brzmią. Jednego z tych utworów kawałek nagrałem na kasecie magnetofonowej 12 lat temu, by później stworzyć elektroniczną kopię w wersji mp.3. Pisałem do autora audycji, w której utwór ten usłyszałem i nic, nie pomógł. Wpisywałem tekst ze słyszenia w google i nic, pisałem na różne fora i nic, aż tu nagle... Dziś wieczorem przeglądając bibliotekę muzyczną natknąłem się na ww utwór. Postanowiłem raz jeszcze sobie go odtworzyći postanowiłem ze słuchu raz jeszcze wyguglować tekst. Chyba mój angielski troszkę się poprawił, bo oto moim oczom ukazała się nazwa kapeli, tytuł albumu i piosenki wraz z tekstem :-) Pozostaje jeszcze tylko jeden nierozgryziony kawałek, ale... czy naprawdę chcę dowiedzieć się jak się nazywa. Nie mam nawet kopii, a muzyka po 12 latach nadal żywa w mojej głowie...

Dowód

Obraz
I hold my breath and check the time One minute no collapse If you only knew what I would do for you One thirty breathing lapse We're going in my voice is thin When I tell you to remember That no one will find you My promise from the heart If we part my pulse will guide you through Be still for a moment Everything depends upon you If you die I will die too Once we were heroes But everything has changed since then Now they recognize you too I stay too long something's wrong You walk out of the picture I hold my breath and check the time One thirty i collapse We went in my voice was thing When I told you to remember I'm the evidence You passed the test and that's so good for you O love will you read the letters I will send to you Will I come along Will they let me out to take the test O love is the score enough for me to pass the test

Powątpiewając w umysł

Kilka już tygodni zbieram się do napisania kilku słow wobec wydarzeń, które zaistniały medialnie. 11 listopada tego roku każdy święcił jak umiał najlepiej. Od kilku lat stopniowo dociera do mnie, że Polska dla mnie znaczy coś więcej niż kiedyś myślałem. Późno obudzony patriotyzm? Chyba nie. Patriotyzm to zbyt wielkie słowo. Patriotyzm w moim odczuciu jest swego rodzaju czynnym manifestowaniem, a nie biernymi przemyśleniami. Ni i o to czynne manifestowanie mi się rozchodzi. Ujrzawszy medialne doniesienia na temat wystąpień pewnych grup 11 listopada zrobiło mi się po prostu głupio i wstyd. Wstyd, że nie potrafimy docenić wartości wywalczonej wolności. W zaledwie dziewięćdziesiąt kilka lat po jej uzyskaniu potrafimy nie doceniać jej wartości. Doprawdy jest to zadziwiające. Pewnie nie napisałbym tego posta, gdyby nie dwoje białostockich działaczy czegoś tam, którzy podczas uroczystości z okazji listopada zasalutowali w sposób, który kojarzy mi się jedynie z hitlerowcazmi. Wiem, wiem - sta...