Nieżyczliwość

 



Za źródło dzisiejszego wpisu należy uznać niezmierzalne czeluści mediów społecznościowych.

Kilka tygodni temu podjąłem decyzję o cyfrowo-społecznościowym detoksie. Detoks miał polegać na zniknięciu z platformy z białą literą f na błękitnym tle. Nie na stałe, na chwilę. Niestety w dzisiejszych czasach platforma z literka f stała się również źródłem informacji, a jako, że informacji muzycznych poszukuję często, więc chcąc niechcąc moja obecność tamże jest poniekąd podytkowana zainteresowaniami.

Pierwszy cyfrowy-społecznościowy detoks trwał kilka tygodni i dał mi bardzo wiele. Po pierwsze i najważniejsze primo - zdaałem sobie sprawę, że społecznościowy detoks zachwiał algorytmem mojego profilu. Onegdaj nieświadomy tego w jaki sposób algorytmy działają klikałem gdzie popadnie na coraz to krzyskliwsze tytuły, komentarze, czego skutkiem były napięte do granic możliwości nerwy oraz przemożna chęć podzielenia się swoją opinią na każdy temat. Miało to swoje negatywne skutki, których wtedy nieświadom brnąłem dalej. 

Społecznościowy detoks numer 1 zakończył się po bodajże 3 miesiącach ale był niesamowitym doświadczeniem. Pozwolił mi zrozumienie pewnych mechanizmów zachodzących w naszych umysłach, o których istnieniu wcześniej nie miałem pojęcia. 

Podjąłem próbę numer 2. Tym razem trwała ona zdecydowanie krócej, bo jakiś tydzień. Było to bardziej potrzebne dla umysłowej higieny niż walka z wielkimi korporacjami tego świata. 

Nie o mediach społecznościowych miało jednak być dziś a o społeczności w ogóle. Być może to media społecznościowe jednak uświadomiły mi, że toczy społeczeństwo choroba, która zwie się nieżyczliwością. Być może w wirtualnym świecie, schowani za klawiaturami i ekranami naszych telefonów, tabletów czy innych urządzeń jest nam wygodniej być nieżyczliwymi. 

Interesuje mnie dlaczego jesteśmy nieżyczliwi wobec siebie? Czy jest to sposób na wyładowywanie z siebie frustracji i napięć, z którymi nie umiemy sobie poradzić. Czy być może jest to chęć odwrócenia uwagi od własnych niepowodzeń. Kiedyś w latach nim ptaformy społecznościowe zaistniały w naszej codzienności poznałem dwójkę skinheadów, którzy bardzo mocno siedzieli w środowisku skrajnie nacjonalistycznym. Nie poruszaliśmy zbyt często tematów światopoglądowych jako, że mój świat był bardzo odmienny od ich świata. Gdy dowiedziałem się o nich więcej widziałem w nich parę zagubionych dzieciaków, doświadczonych przez życie, którzy uciekali w środowisko, które ich przyjęło oraz zaakceptowało a ponadto dało poczucie wartości. Nie jestem psychologiem, choć bardzo interesuje mnie to co siedzi w umyśle każdego z nas, a przede wszystkim dlaczego to a nie co innego.

Interesuje mnie dlaczego tyle siły wkładamy w to aby zranić, upokorzyć, skrzywdzić drugiego człowieka, podczas gdy życzliwość tak niewiele kosztuje. 

Powiedzenie drugiej osobie dobrego słowa może sprawić, że ta osoba dostanie skrzydeł i za chwilę może zmienić i nasz świat. 

Będąc rodzicem zmienia się perspektywa. Dziś dowiedziałem się od mojego syna, że dziecko to "chodząca odpowiedzialność". Pokochałem to stwierdzenie. Będąc rodzicem nie chcesz dla swojej "chodzącej odpowiedzialności" świata, który rani. Dlatego też w pierwszej kolejności życzliwość kierujemy ku naszym dzieciom. 

Dlaczego nie kontynuujemy tego wobec innych?

Świetnie wyglądasz, twoja kawa smakuje niesamowicie, rozmowa z tobą jest niesamowita, jesteś cciekawym człowiekiem. Te słowa nic nie kosztują a dla innych może to być inwestycja w budowanie poczucia własnej wartości.

Wyciągam w Twoim kierunku dłoń, nie pięść.


P.S. Podczas tego wpisu natchnęło mnie na ucieczkę z platformy z literką f po raz kolejny.


 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Muzyczne Inspiracje cz.14 - TIAMAT "WILDHONEY"

Metal

Świat, który uległ zrolkowaniu