Posty

Świat, który uległ zrolkowaniu

 Od pewnego czasu drzemała mi gdzieś w umyśle taka pewna myśl, której nie mogłem do końca nazwać, ale dziś się postaram przelać ją na blogowisku. Świat, w którym dorastałem przestał istnieć. Czasem zastanawiam się czy wysuwanie takiej tezy jest objawą kryzysu wieku średniego, czy być może jest efektem obserwacji i wnioskiem wysuniętym na podstawie analizy tej obserwacji. Na potrzeby tego wpisu skłonię się jednak ku temu drugiemu. Pamiętam, jak zapewne wielu z was drodzy czytelnicy, czas kiedy potrzeba odnalezienia informacji skutkowała wizytą w bibiotece a napisanie wyprawki lub wypracowania okupione było kikugodzinnym pochylaniem się nad tomiszczami encyklopedii lub innych materiałów źródłowych. Materiały te trzeba było przeczytać, zrozumieć, wyciągnąć wnioski a później w zrozumiały sposób przelać je na papier.  Pamiętam również czasy, w których budowanie relacji wymagało fizycznej interakcji z drugą osobą. Nierzadko towarzyszyły takiej interakcji emocje, które nie były pozyt...

In nomine extremi

 Natchnęło mnie.  Czasem tak się zdarza, że czasoprzestrzeń przynosi niespodziewane sytuacje, które owocują w potoki myśli, które to obradzają pewnymi konstruktami założeń w mojej głowie, które potrzebują by je przelać na blogowisko. Jako metalowy zapaleniec od lat już wielu lubię drążyć w tej muzyce. Dokopywać się do coraz to nowych znalezisk, nowych kapel. Nowych faktów, o których być może nie miałem jeszcze pojęcia.  W wieku 14 lat słuchanie muzyki było zupełnie inne niż w wieku lat 43. W momencie, kiedy dorastasz i kreujesz swoją osobowość inne rządzą tobą priorytety niż gdy już jesteś osobą dorosłą.  Tym niemniej zawsze interesowało mnie by docierać do źródeł, inspiracji. Być może poniekąd moje zainteresowanie psychologicznym aspektem naszej tułaczki na tych łez padole powodowało, że chciałem poznać te pierwsze myśli, które tułały się w głowie ludzi, którzy potem tworzyli zespoły tworzące nierzadko nowe kierunki w muzyce. I nie tylko. Tyle tytułem wstępu. Piotr ...

Założenia

Podczas pewnej rozmowy wypłynął temat, który postanowiłem poruszyć w moim ogrodzie przemyśleń zwanym blogiem... Założenia. W każdym momencie naszego życia robimy założenia. Robimy je między innymi po to by przetrwać. Jest to nieodłączny element naszego instynktu. Założenia pozwoliły cżłowiekowi przetrwać w starciu z naturą oraz w starciu z drapieżnikami. Czy też może w unikaniu tych starć? Nie ten rodzaj założeń będzie jednak tematem dzisiejszych rozważań. Chodzi mi raczej o te założenia, które decydują o naszych relacjach, zależnościach i ogólnym rozwoju jako gatunku. Dla nikogo, kto miał okazję czytać wpisy na moim blogu nie będzie chyba raczej niespodzianką, że moje rozumienie rozwoju ludzkości w przedziale ostatnich kilkudziesięciu lat jest nacechowane negatywnym jej odbiorem. Jest to chyba spowodobane wyborami jakich dokonujemy jako ludzkość. Mając dostęp do narzędzi, o których nasi przodkowie nie śmieli nawet śnić wybieramy ścieżki, które doprowadzają do stopniowej korozji inteli...

Pierwszy krok w chmurach

 W roku 1956 zostaje wydany przez Spółdzielnię Wydawniczą "Czytelnik" zbiór opowiadań jednego z najbliższych memu jestestwu pisarzy polskich - Marka Hłaski - zatytułowany "Pierwszy krok w chmurach".  Marek Hłasko był pierwszym honorym zdobywcą nagrody "Zygmunt" przyznanej przez kapitułę w składzie ja i jeszczcze jeden kolega :-) (dla tych, którzy wiedzą). Paradoksalnie o zbiorze opowiadań ani o Marku w dzisiejszym wpisie nie będzie nic. Piszę o nim dlatego, że ten właśnie tytuł bardzo mi się spodobał i postanowiłem go wykorzystać do dzisiejszego wpisu i mam nadzieję, że Marek mi to wybaczy. ... Mój mistrz często powtarza, że zrealizowane marzenia nie mają ceny.  Marzenia, które realizujemy, to są właśnie nasze kroki w chmurach. W dzisiejszym świecie bycie marzycielem wydaje mi się, że kojarzy się raczej negatywnie. Ktoś wiecznie z głową w chmurach. Ktoś, kto nie potrafi odnaleźć się w materialistycznym świecie.  Tymczasem marzyciele, są ludźmi, którzy częs...

Rewolucje

Obraz
Natchnęło mnie. Rozmowa z moim młodszym synem, w której drążyliśmy temat zmiany rzeczywistości sprawiła, że postanowiłem pochylić się troszkę nad tematem rewolucji. Zastanawiałem się ostatnio nad tym, który moment jest tym, w którym można określić, że oto mamy do czynienia z rewolucją.  Definicja głosi, że rewolucja to gwałtowna zmiana. Dochodzę do wniosku, że żyjemy w tym właśnie rewolucyjnym momencie. Gwałtowne zmiany dotyczą wielu aspektów naszego życia. Jedną z takich zmian, którą podziwiam i zachwycam się bardzo często jest tempo zmian technologicznych, którego jesteśmy świadkami. Jestem z pokolenia, w którego młodości dopiero raczkował internet a technologia nie była powszechnie dostępna. Dlatego też zauważam ten ogromy postęp.  Postęp sztucznej inteligencji wyrwał drzwi razem z futryną. Postęp, który dokonuje się na naszych oczach jest niesamowity. To co kiedyś stanowiło barierę nie do przeskoczenia dziś nie stanowi absolutnie żadnej trudności. Jakiś czas temu na potrze...

Perspektywy

Obraz
 "Miarą wszechrzeczy jest człowiek" Nosiłem się z zamiarem napisania postu od pewnego czasu. Kilka spraw jak zwykle złożyło się na miliardy myśli, które nieujarzmione znajdują odzwierciedlenie w poniższym poście. Odbyłem arcyciekawą rozmowę z młodszym pokoleniem. Młodsze pokolenie znajduje się u progu podejmowania decyzji, które być może będą miały większy wpływ na to to w jaki sposób przyszłość będzie wyglądała. Każdy z nas takowe decyzje podejmuje każdego dnia jednakże niektóre z tych decyzji jawią się w danym momencie jako te "ważniejsze". Być może niektóre z nich stanowią fundamentalne rozdroże w naszym życiu.  O decyzjach już pisałem. Nie mam na chwilę obecną więcej przemyśleń na ten temat. Dotarło do mnie jednak ostatnio jak wielki wpływ ma na nas perspektywa. Na to, którą ścieżkę wybierzemy na rozstaju ma wpływ kilka istotnych czynników. Perspektywa jest jednym z tych czynników.  Żyjemy w świecie ocen. Zewsząd nas dopadają. Dobre, złe, brzydkie, ładne, tanie,...

Audaci vultu aspice

 Koniec roku.  W związku z czym postanowiłem również w moim "ogrodzie przemyśleń" napisać kilka słów.  Rok 2025 był dla mnie rokiem, który stał pod znakiem zmian. Ale i nie tylko. Był to rok ciekawy pod względem przemyśleń.  Od kilku lat co roku mam jakieś plany na rok kolejny. Czasem układają się one w spójną całość, czasem jest to przebłysk potrzeb, które jednak nie do końca zrealizowane potrafią powodować uczucie klęski i porażki.  I dlatego też piszę ten post. Słyszałem wczoraj ciekawe sformułowanie, że zakładamy sobie ten punkt graniczny, od którego zaczynamy naszą przemianę (lub, będąc bardziej precyzyjnym, planujemy naszą przemianę), ponieważ odczuwamy potrzebę rytualizacji momentu przejścia.  "Od poniedziałku zaczynam....",  "Od nowego roku zaczynam..." "Od przyszłego miesiąca zaczynam..." Nie oceniam, czy rytuał przejścia jest dobry, zły, potrzebny czy też nie. Pewnie jest taki jaki jest indywidualnie dla każdego z nas. Mój mistrz powied...