Pierwszy krok w chmurach

 W roku 1956 zostaje wydany przez Spółdzielnię Wydawniczą "Czytelnik" zbiór opowiadań jednego z najbliższych memu jestestwu pisarzy polskich - Marka Hłaski - zatytułowany "Pierwszy krok w chmurach". 

Marek Hłasko był pierwszym honorym zdobywcą nagrody "Zygmunt" przyznanej przez kapitułę w składzie ja i jeszczcze jeden kolega :-) (dla tych, którzy wiedzą).

Paradoksalnie o zbiorze opowiadań ani o Marku w dzisiejszym wpisie nie będzie nic.

Piszę o nim dlatego, że ten właśnie tytuł bardzo mi się spodobał i postanowiłem go wykorzystać do dzisiejszego wpisu i mam nadzieję, że Marek mi to wybaczy.

...

Mój mistrz często powtarza, że zrealizowane marzenia nie mają ceny. 

Marzenia, które realizujemy, to są właśnie nasze kroki w chmurach.

W dzisiejszym świecie bycie marzycielem wydaje mi się, że kojarzy się raczej negatywnie. Ktoś wiecznie z głową w chmurach. Ktoś, kto nie potrafi odnaleźć się w materialistycznym świecie. 

Tymczasem marzyciele, są ludźmi, którzy często pchają do przodu ludzkość. Marzycielem był Nicola Tesla, który zmienił naszą rzeczywistość. Marzycielem był Steve Jobs, Mark Zuckerberg oraz inni im współcześni, którzy odmienili naszą rzeczywistość.

Ich marzenia przerodziły się w wizje, które przyprawione determinacją pomalowały świat w inne barwy niż te które dotąd znaliśmy.

Czym jest marzenie? 

Jest wewnętrzną potrzebą realizacji pewnego obrazu. Wizji. Obrazu.

Kiedy o czymś marzysz, to znaczy, że to o czym marzysz jest tożsame z twoją osobą. Jest integralną częścią twojego istnienia. Najprawdziwszym pierwiastkiem, z którego jest zbudowana twoja świadomość. Elementem twojego konstruktu myślowego. Do marzeń możemy, podobie jak do myśli, nie przyznawać się nikomu i ukrywać je przed światem. Wiemy jednak o nich my sami. To wystarcza, by rozpalić płomień. 

Marzenie zaczyna się od małego płomienia myśli. Niektóre z nich znasną nim na dobre zdążą się rozpalić. Są jednak takie, które z czasem rozpętują w nas pożar, który musi znaleźć ujście. Takim ujściem jest realizacja marzenia. 

A po tym jest tylko kosmos...

Zrealizowane marzenia są esencją istnienia. 

Myslę, że zrealizowane marzenia są miarą naszej skuteczności. A skuteczność sprawia, że wzrasta nasze zaufanie do samych siebie. 

Ufać sobie, z kolei, jest najlepszą inwestycją w życiu. Zawsze się zwraca z dużym procentem.

Dlaczego zatem w naszym społeczeństwie gloryfikującym kult pracy i produktywności nie zwracamy zbyt dużej uwagi na to co od wieków napędza nasz świat. Dlaczego odmawiamy sobie prawa do głośnego mówienia o marzeniach. 

Czy jest to spowodowane faktem, że często słowo "marzyciel" kojarzy nam się z tym melancholijno-romantyczną postawą, która wybiera ucieczkę od świata w świat marzeń?

Od kiedy pamiętam marzycielstwo było napiętnowane w języku polskim.

"Marzenia ściętej głowy"

"Nadzieja matką głupich"

"Budować zamki na piasku"

Nie jesteśmy chyba raczej narodem wspierającym.

Pamiętam również że jest takie powiedzenie, które niestety przyjęło się w naszym języku "nie filozofuj". Nigdy go nie rozumiałem, bo przecież filozofia to umiłowanie mądrości. To znaczy, że nie powinienem miłować mądrości?

Kiedyś był taki film "E=MC2". W jednej z ostatnich scen jeden gangster pyta głównego bohatera "A może grecy też kablówkę wymyślili?" na co ten odpowiada: "Nie, ale Grecy położyli pod tę kablówkę duchowe podwaliny". Uwielbiam tę scenę.

Ale wróćmy do tematu.

Marzenia.

Czasem zadaję sobie pytanie dlaczego w ogóle powstał ten blog. Wydaje mi się, że lubię próbować opisać świat słowem. Czasem nawet to czego nie można opisać w łatwy sposób. Powstał w jeszczcze jednym celu. Aby skłonić do refleksji.

Ty, drogi czytelniku, gdzieś tam w dalekich przestrzeniach po drugiej stronie monitora.

Czy marzysz?

Nie odpowiadaj mi. Odpowiedz sobie. Przypomnij sobie, kiedy ostatni raz marzyłaś / marzyłeś. Czy zrealizowałaś/eś marzenie? 

W dzisiejszym świecie, w którym wszystko szybko się zmienia, zwolnij choć na chwilę. i zadaj sobie pytanie.

"O czym marzę?"


Kilka razy w życiu spełniłem swoje marzenia, Ostatni raz kilka dni temu. Dlatego też ten wpis. Niechaj będzie wspomnieniem smaku, którym można upajać się tańcząc w chmurach :-)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na początku zrozum, że umierasz

Metal

Muzyczne Inspiracje - TIAMAT "WILDHONEY"