Audaci vultu aspice

 Koniec roku. 

W związku z czym postanowiłem również w moim "ogrodzie przemyśleń" napisać kilka słów. 

Rok 2025 był dla mnie rokiem, który stał pod znakiem zmian. Ale i nie tylko. Był to rok ciekawy pod względem przemyśleń. 

Od kilku lat co roku mam jakieś plany na rok kolejny. Czasem układają się one w spójną całość, czasem jest to przebłysk potrzeb, które jednak nie do końca zrealizowane potrafią powodować uczucie klęski i porażki. 

I dlatego też piszę ten post.

Słyszałem wczoraj ciekawe sformułowanie, że zakładamy sobie ten punkt graniczny, od którego zaczynamy naszą przemianę (lub, będąc bardziej precyzyjnym, planujemy naszą przemianę), ponieważ odczuwamy potrzebę rytualizacji momentu przejścia.

 "Od poniedziałku zaczynam....", 

"Od nowego roku zaczynam..."

"Od przyszłego miesiąca zaczynam..."

Nie oceniam, czy rytuał przejścia jest dobry, zły, potrzebny czy też nie. Pewnie jest taki jaki jest indywidualnie dla każdego z nas. Mój mistrz powiedział kiedyś, że miarą prawdy jest skuteczność. Jeśli potrzebujesz daty do tego aby nastąpiła zmiana w Twoim życiu (o ile takiej zmiany w ogóle potzrebujesz) to kwestia czy jest takie podejście skuteczne może być dopiero ocenione z perspektywy czasu.

Wpadłem jednak ostatnio na pewną myśl, którą pragnę się podzielić, gdyż jest ona pozytywna. Otóż być może jest tak, że zmiana, która się dokonuje nie jest dynamiczna, a jest powolna i statyczna. Następuje powoli. I trzeba na nią zerkać z perspektywy czasu. Nie jestem tą samą osobą, którą byłem jeszcze 31 grudnia roku 2024. Powtarzając za Heraklitem "Panta Rei". Te zmiany, które się w nas dokonują następują w skali mikro. Każdego dnia. I myśl ta wydaje się o tyle pozytywna, że zakładając zmiany powinniśmy zerkać w skali czasu na to czego dokonaliśmy. Nie patrzmy na to czego nie zrobiliśmy, a na to czego dokonaliśmy. 

Poza tym nie warto stawiać przed sobą nieosiągalnych celów. To, że dziś nie jesteś w stanie zrealizować jakiegoś planu nie znaczy, że jutro magicznie zrealizujesz. Jestem wielkim orędownikiem małych kroków. Spróbowałem kiedyś i w moim przypadku zadziałało. Założyłem sobie kiedyś jako wielki miłośnik czytania, że oto będę każdego dnia czytał 50 stron książki. W roku kiedy podjąłem się tego wyzwania liczba książek przeczytanych w stosunku do roku poprzedniego potroiła się. Małe kroki są skuteczne właśnie dlatego, że są małe.

Gdybym mógł polecić jedną książkę na przyszły rok to poleciłbym "Atomowe Nawyki" James'a Clear'a. W roku 2026 książka ta zagości w moim czytaniu po raz drugi.

Kończę rok 2025 życząc wam, to co według mnie jest ważne: 

Odwagi, ponieważ trzeba być odażnym będąc szczerym z sobą.

Dobrych relacji z bliskimi. Dobrych relacji z ludźmi. Warto czasem zastanowić się jakie te nasze relacje są. Powtarzam to wielokrotnie, ale powtórzę po raz kolejny, bo szczerze w to wierzę. Jak często mówimy "kocham" tym, których kochamy. Jak często mówimy "dziękuję". W naszych codziennych złościach, kłótniach i zawiściach powinniśmy poddać się reflekcji. Jutro nie jest gwarantowane. Kiedy nie zdążysz powiedzieć "kocham" możesz żałować do końca życia.

Dobrych myśli. Energia, którą wysyłasz do świata jest z niego zbudowana. Gdy jest w tobie złość i gniew budujesz mroczne komnaty swego istnienia. Życzliwość, dobro i uśmiech wysłane w świat budują zgoła inny obraz.

Nie oceniajmy. Inne nie znaczy gorsze. Mój syn wczoraj uświadomił sobie, że ludzie potrafią mieć inną perspektywę, na której podstawie budują swój obraz świata. Empatia jest siłą nie do przecenienia.

Zdrowia.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na początku zrozum, że umierasz

Metal

Muzyczne Inspiracje - TIAMAT "WILDHONEY"