Posty

Humanoidalne zdarzenie muzyczne

Teraz taka mała spowiedź. Zawsze zastanawiałem się, co to jest, co powoduje, że lubimy to czy tamto. Zawsze zastanawiałem się co powoduje, że - w moim przypadku - w żyłach krew płynie szybciej gdy tylko słyszę muzykę, którą lubię. Czy jest to jakieś zaklęte w muzyce przesłanie, które trafia do niektórych tylko ludzi, czy jest to może moja natura, która jak wyłania z powietrza drgania muzycznej ekspresji. Słucham "List do M" Dżemu i za każdym razem, gdy słyszę pierwsze takty początkowej partii solowej gitary przeszywa mnie dreszcz. Przeszywa mnie dreszcz, gdy słyszę "Hey You" Floydów. Krew buzuje gdy Angela Gossow z Arch Enemy wrzeszczy "The more I see, the less I believe, the more I hear, the less I care" w "Instinct" tegoż zespołu. A już zupełnie nieracjonalnie przenikają mnie pierwsze takty "Master Of Puppets". Kompletne szaleństwo. Byłem kiedyś na koncercie Metalliki i nie umiałem zrozumieć dlaczego dla wielu ludzi był to kolejny ...

Na zmywaku

Miałem niebywałą nieprzyjemność wysłuchania pewnej pani, która wypowiadając się w telewizorni na temat emigrantów stwierdziła, że trzeba coś zrobić, aby pościągać polskich emigrantów do Polski z zachodnich zmywaków... Nasuwa mi się pewna refleksja. Zmywak stał się symbolem emigranta. Politycy, znaczy się Populiści widzą wszystko tak jak trzeba to widzieć, żeby dobrze się sprzedało. Oderwane od rzeczywistości komentarze na temat Polskiej emigracji skłoniły mnie do napisania kilku słów na ten temat. Emigracja zawsze była dla Polaków ważna. Takim jesteśmy narodem. Emigrowaliśmy za wolnością, chlebem, lepszym życiem. Emigracja zmieniła radykalnie swoje oblicze po 2004 roku kiedy to staliśmy się częścią Unii Europejskiej. Rzesze ludzie w poszukiwaniu lepszej rzeczywistości wyruszyły na zachód . To jak wędrówka na drugi koniec tęczy, gdzie czeka na nas dzban ze złotem. Okazało się niestety, że ten dzban nie czeka. By osiągnąć zamierzone cele rodacy łapali się każdej pracy, nawet najgorsze...

Choć goni nas czas...

Czytałem niedawno świetny artykuł po którym zawładnęła mną chęć podzielenia się z czytelnikami tegoż blogowiska kilkoma ekspresjami na temat czasu. Czyż nie jest tak, że pędzimy? Czyż nie jest tak, że zabiegani w codzienności nie umiemy racjonalnie wykorzystywać danego nam czasu. Czyż nie jest tak, że mając czas wolny spędzamy go (w naszym mniemaniu)jak najwydajniej robiąc milion rzeczy na raz? Czy my tak naprawdę mamy czas? Uwielbiam refleksję. Pochylić się nad tematem, który w danej chwili mnie interesuje. Uwielbiam rozmawiać na tematy różnorakie. Często abstrakcyjnie. Zauważyłem jednak, że ostatnio i mnie brakuje czasu na posiadanie czasu. Czas który powinno się spędzić z drugim człowiekiem powinien być czasem spędzonym z drugim człowiekiem właśnie. Tymczasem często czas z drugim człowiekiem spędzamy dodatkowo z trzecim "elementem". Telewizor, telefon, laptop, cokolwiek... Mało mamy chwil naprawdę spędzonych na rozmowie. Mało mamy czasu... Tym bardziej powinniśmy wy...

Na Święta

Święta Wielkiej Nocy to w moim mniemaniu czas, który zdecydowanie powinno się spędzać w gronie rodzinnym. Podobnie zresztą jak święta Bożego Narodzenia. W dzisiejszym świecie coraz częściej jednak zabiegani nie mamy na nic czasu. Nie mamy czasu na pielęgnowanie tradycji, na relacje rodzinne. Raz uaktywniony zmysł czasu trudno wyłączyć. Trudno nie śpieszyć się.  Żyjemy szybko i byle jak.  Czytałem smutny artykuł na jednym z portali. Rodzice coraz rzadziej znajdują czas dla swoich pociech. Śpieszymy się do pracy, śpieszymy się ze sprawami do załatwienia. A kiedy po całym dniu śpieszenia się przychodzimy do domu chcemy tylko odpocząć.  A dzieci bawią się przy telewizorach, laptopach, smartfonach... tylko nie z nami. Tymczasem dziecko to nasza największa życiowa inwestycja. Powinniśmy spędzać więcej czasu z dziećmi. Wzbudzać w nich ciekawość świata. Siedzenie przed laptopem może być i ciekawe ale eksplorowanie parku jest o niebo ciekawsze. Moje pokolenie było świadkie...

ARCH ENEMY - War Eternal (OFFICIAL VIDEO)

Obraz

Requiem

Odszedł ktoś bliski. Odszedł z dnia na dzień. W ciszy. Nie chciałem by odchodził, lecz śmierć jest nieubłagana. Gdy jesteśmy dziećmi uparcie wierzymy, że nasi rodzice, dziadkowie to pewna stała - grunt na którym budujemy nasz dom, korzenie naszego drzewa genealogicznego. Lecz w pewnym momencie nadchodzi niespodziewany dzień, gdy osoba będąca dla nas ostoją rodziny znika. I nie można uwierzyć że ten silny człowiek, który walczył z przeciwnościami losu każdego dnia, który zbudował potężną i silną rodziną wkładając w to niezmierzone siły został sam pokonany jednym dmuchnięciem śmierci. Zostaje jedynie pamięć wszystkich tych chwil, które spędziliśmy razem. Zostaje chyba też coś jeszcze - świadomość przemijalności. Zaganiani swoimi codziennymi sprawami nie zauważamy jak życie przebiega między palcami. Dopiero fakt utraty kogoś bliskiego uświadamia nam, że tak naprawdę wszyscy jesteśmy śmiertelni i że powinniśmy żyć w taki sposób by móc gdzieś tam na końcu uśmiechnąć się do samego siebie...

Pomstując umysł

Więc umysł sczezł w okowach szarości teraźniejszości... Nowy rok przywitał mnie urlopem i kacem, jak większość z nas. Poza tym noworoczne postanowienia, w które szczerze wierzyłem aż do teraz... Pora przywrócić do życia bytność ów bloga. Kilka rzeczy wartych uwagi na początek. Po pierwsze KAUAN. Niespodziewajka przełomu 2013/14. Nie spodziewałem się, że jakiś band dotrze do mnie w taki sposób. A jednak. Kauan, to coś co zdarza się raz na milion lat w czasoprzestrzeni. I Bogu dzięki. Świat dla dwóch takich KAUAN'ów jest zdecydowanie za mały. To muzycznie. Co dalej? Rodzinnie - Olivierski (lub raczej Kaskaderski) wprowadza w życie coraz to nowe, mniej przez rodziców oczekiwane plany. Gdy myślałem, że wykrzykiwanie własnego JA to szczyt możliwości myliłem się zdecydowanie. Tym razem na tapecie jest wchodzenie na krzesło i śmiech, gdy rodzice mówią NIE WOLNO. Poza tym standardowe wyrzucanie garów z kuchennych szafek, które zajmuje ponadstandardowy czas :-) Nie śmiem komentować s...