Posty

Muzyczne inspiracje cz.12 Theatre of Tragedy "Aegis" - cd.

Obraz
Kilka lat temu napisałem już o tym albumie. Postanowiłem jednak mój wcześniejszy wpis nieco uzupełnić. Kiedyś gdzieś w czasoprzestrzeni dziejów zdarzyła się chwila, kiedy to w moje ręce wpadła odgrywana po raz tysięczny kaseta zespołu Theatre of Tragedy pt."Aegis". Był zimny grudniowy wieczór, gdy korzystając z okazji, że zostałem sam w domu postanowiłem skorzystać z nietuzinkowych jak na tamte czasy możliwości mojego sprzętu grającego w skład którego wchodził wzmacniacz marki Sharp i kilka mocnych głośników. Także, gdy już mogłem z mocy mojego wzmacniacza wycisnąć siódme poty wcisnąłem przycisk Play by móc zapoznać się z twórczością norwegów i ich trzeciego longplaya. Świat wokół zawirował. I tamten dzień po wsze czasy określił co znaczy grać dobry metal gotycki. Najpierw uderzenie pierwszych taktów w Cassandra. Głębokie uderzenia perkusji i świetna linia melodyjna. Uzupełniające się klawisze i gitara. Melodeklamacja Raymonda stanowiła niesamowite wprowadzenie do te...

Heretyk

Zbliża się czas, w którym przypominamy sobie, że najważniejszą w naszym życiu jest rodzina. Czas w którym cjrześcijanie na całym świecie będą celebrować czas narodzin Jezusa Chrystusa. Łamać się opłatkiem i składać sobie życzenia, uczęszczać na pasterki i celebrować czas razem. W tym roku nie będę celebrował religijnej strony tego czasu. Wiele zmieniło się w moim pojmowaniu świata w mijającym 2019 roku. W jakimś sensie jest to dla mnie rok przełomowy. Rok, w którym porzuciłem religię i z podniesioną głową mogę o tym mówić. Będąc indoktrynowanym przez ...dzieści lat nagle zrozumiałem, że najważniejszym jest być szczerym nie wobec tych którzy obiecują, wmawiają lub egzekwują lecz wobec siebie samego. I tego zamierzam się trzymać. Wierzę w umysł. W nieprzeniknione królestwo myśli, które tak samo potrafi budować jak i niszczyć światy. Wierzę, że ludzkość okłamuje siebie na temat włanej wielkości. Nie umiemy jej unieść.  Okłamujemy siebie każdego dnia. Wbrew nauce, wbrew historii. Jes...

Dorosłe dzieci

Był kiedyś taki kawałek zespołu Turbo pt. "Dorosłe dzieci". Dziś o takich właśnie dorosłych (lub i nie do końca) dzieciach będzie. Podczas kilku rozmów, które miałem okazję przeprowadzić z różnymi ludźmi z bliższego lub dalszego grona natknąłem się na ten sam problem. Ludzi, którzy wkroczyli w dorosłość i w jakimś sobie jedynie wiadomym celu byli przekonani o tym, że rodzice mają święty obowiązek im pomagać, ponieważ taka jest naturalna kolej rzeczy. Jako, że mój pogląd w tym temacie jest bardzo wyraźny postanowiłem napisać o tym na blogu. * * * Niegdyś zaczytany byłem we wszystkim co wychodziło spod pióra prof. Marii Szyszkowskiej. Zapytana kiedyś dlaczego nie ma dzieci odpowiedziała, że wg niej rodzicielstwo nie jest dla każdego. Ona uważa siebie za osobę której rodzicielstwo nie jest pisane. Wychodziła z założenia, że nie chce mieć dzieci, którzy całe życie będą uważali, że to im się coś należy za to że zostali poczęci, a rodzicom nie należy się nic. * * * Będąc oj...

Edukacja

Rozmawiałem ostatnio z siostrą na temat edukacji generalnie. Jako rodzice edukujących się dzieci jak i ci, którzy nie tak odlegle korzystali z dobrodziejstw systemu edukacji  mieliśmy bardzo podobne spostrzeżenia. Nie były one zbyt pozytywne. Nasz kochany system edukacji dąży do tego aby zabić w młodym człowieku całkowicie chęć odkrywania świata. Nigdy zresztą nie dążył do autonomiczności.  W schemacie nie ma miejsce na autonomiczność. Schemat jej nie przewiduje. Schematem jest program wedle którego szkoła ma nauczać. A na czym właśnie polega owo nauczanie każdy z nas był kiedyś w stanie się przekonać. Nie jestem specjalistą do spraw edukacji, jednakże wydaje mi się iż z perspektywy człowieka dorosłego mam prawo oceniać wady tegoż systemu. Po pierwsze primo system jest oderwany od rzeczywistości. Zdobyta wiedza, którą jestem w stanie wykorzystać w życiu codziennym nie stanowi nawet 50% tego czego nauczyła mnie szkoła. W szczególności matematyka (której nigdy nie byłem z...

Wybór

W najbliższą niedzielę zakreślimy krzyżyk przy nazwisku kandydata, który wg nas powinien reprezentować nas przez następne 4 lata. Chciałbym zaapelować abyśmy wszyscy dokonali roztropnego wyboru. ... W oparach wspomnień przywołuję pewne lato spędzone z kuzynem (pozdro Adaś) w gospodarstwie mojego wujka. Pamiętam to lato i żniwa nie tylko ze względu na fakt, że spędziliśmy z Adamem całkiem niezapomniane wakacje, ale też ze względu na fakt, że każdego dnia po ciężkim dniu siadaliśmy razem z babcią przy stole i opowiadała nam ona o swoich przeżyciach z obozu koncentracyjnego, w którym razem ze swoimi rodzicami została zamknięta w wieku 6 lat. Większość z tych opowieści były nasycone dziecięcym wspomnieniem, jednak wspominając je dziś był tam duch zniewolenia. Babci w ...

Szacunek

Zbieram się już od dłuższego czasu do napisania kolejnego postu, jednak ilość i jakość pochłaniających mnie zajęć spowodowały, że musiałem odczekać do odpowiedniego momentu, który zjawił się właśnie dziś. Tematem dzisiejszego postu jest szacunek. Jak zwykle natchnienie do napisania znalazłem w otaczającym mnie świecie. Sytuacje, ludzie, chwile... Gdy otworzymy szeroko oczy ujrzymy wiele. Trzeba jednak nie tylko patrzeć. Trzeba widzieć. Kilka dni temu miałem okazję do obejrzenia nowego filmu Patryka Vegi pt "Polityka". Od dłuższego czasu wszędzie go reklamowano, więc i ja dałem się skusić. Okazało sę że dość krzykliwe reklamy były prawdopodobnie najmocniejszą stroną tego filmu. Po zakończeniu seansu poczułem się zażenowany, że dałem się wkręcicć. Film był wg mnie strasznie kiepski - nie było w tym wszystkim ładu, a jedynie zlepek kilku sytuacji które swego czasu były głośnie medialnie z dokręconą mini fabułą. Jedynym momentem wartym pochylenia było ostatnie 5 minut kiedy s...

Refleksja na sobotę

Czytałem ostatnio książkę, która skłoniła mnie do kilku głębszych refleksji na temat stanu społeczeństwa w obecnych czasach. Oczywiście każde społeczeństwo jest inne, więc moje refleksje dotyczą społeczeństwa świata zachodu generalnie. Konsumpcyjnego społeczeństwa, którego jesteśmy częścią. Streszczając historię ww książki chodziło o to, że morderca uśmiercał swe ofiary online dając społeczeństwu wybór metody w jakiej ofiara miała zginąć, lub też wybór by ofiara została uwolniona jeśli liczba głosów na dowolną metodę nie uzyska danej liczby głosów. Uzyskiwała każdorazowo. Nawet gdy morderca dał wybór czy ofiara ma zginąć czy przeżyć wygrała opcja uśmiercenia. Oczywiście jest to fikcja literacka, która nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości, jednakże zadałem sobie pytanie, czy gdyby naprawdę coś takiego się wydarzyło nasze społeczeństwo przedłożyło by empatię nad widowisko. Twierdzę, że wygrałoby widowisko. Być może jestem wielkim krytykiem kondycji społeczeństwa, być może nie umiem...