Posty

28.10.20 - Epitafium dla G.

 Zagadka śmierci. Nigdy nie umiałem i pewnie nigdy nie będę umiał zrozumieć jak znika życie. Gdy śmierć zabiera do swojego ogrodu istnienia, które zdawały się być wieczne. Niezniszczalne. Jak to jest gdy jednego dnia nie zastanawiając się nawet nad tym wyruszasz w swoją ostatnią podróż. Znikasz. Przestajesz istnieć. Zadziwiające jak bardzo śmierć najbliższej osoby zabiera z sobą nas samych. Najmniejsze i najbardziej oczywiste nagle staję się nieoczywiste. Oddech, spojrzenie, dotyk, tembr głosu, uśmiech. Wszystko co do tej pory zdawało nam się czymś tak bardzo oczywistym, nagle staje się boleśnie nieoczywiste. I ta świadomość wbija się w nasz umysł niczym trujący bluszcz. I nigdy nie puszcza. Pozostaje stygnąca kawa na biurku. Nieposłana pościel, niewyprasowana koszula, niedokończona rozmowa, niezrealizowane plany. Pozostaje wytęsknione spojrzenie kogoś kto czeka w oknie, ocean miłości, której wszechmiar nigdy nie dobije do brzegu. Przygnębiająca i wszechogarniająca pustka. Najgorsz...

In consilio impiorum

Niedawno przeczytałem bardzo ciekawe słowa, których myśl od dłuższego czasu krążyła mi gdzieś po głowie. Przyjmując postawę ateistyczną w której głównym celem jest walka z religiami i bogami marnuje się energię, która skierowana zostać winna na bardziej konstruktywne podejście do życia.  Od pewnego czasu lubię podkreślać swoją "bezreligijność", ale zdaje mi się, że jest to kwestia otworzenia się na nową rzeczywistość. Coś w sensie gdy ślepiec w końcu odzyskuje wzrok i cieszy się każdą cząstką świata który widzi wokół i chce swoją radością podzielić się w innymi. Lubię podkreślać jak głęboko zakorzeniona w naszej kulturze jest religijność i jak wiele trzeba by zrozumieć, że uszanowanie  niewiary w bóstwa wymaga pilnowania się na każdym kroku.  Pomijając jednak fakt, że cieszę się z faktu mojej niewiary myślę o tych słowach, które przytoczyłem na początku.  Myślę, że każdy człowiek powinien działać w jakimś stopniu dla dobra ogółu ludzkości. Właśnie tam kierować swoją ...

Panta Rei

Obraz
 Minęło sporo czasu od ostatniego wpisu. Wiele okazji do przemyśleń. Mimo nakazów, zakazów i szalejącej wokół pandemii strachu i wirusa sytuacja pozwoliła nam na skorzystanie z długo wyczekiwanego i planowanego urlopu.  Przy każdych odwiedzinach ojczyzny pojawiały się pytania i przemyślenia na temat słuszności podjęcia decyzji o życiu na emigracji. Z upływem czasu pytanie na temat słuszności przerodziło się jednak w przekonanie na temat słuszności. Kiedyś odkryłem, że umysł potrafi sprytnie oszukiwać. W momencie gdy w jakimś miejscu spędzam czas wypoczywając to mimowolnie utożsamiam to miejsce z przyjemnością. Tak odkryłem kilka lat temu, że lubiłem być w Polsce, ponieważ każdy pobyt wiązał się z urlopem. I później zrozumiałem, że gdybym miał pracować i żyć w ojczyźnie to moja percepcja szybko uległaby zmianie. Tym niemniej miło jest odwiedzić kraj i zobaczyć w szczególności rodzinę, również znajomych. Strasznie się ten nasz kraj przez ostatnie piętnaście lat zmienił. W szczeg...

Życie jak muzyka

Do napisania dzisiejszego posta skłoniła mnie wczorajsza refleksja na temat muzyki w moim życiu.  *          *          * Gdy miałem jakieś 11-12 lat koleje losy sprawiły, że wylądowałem w szpitalu uzdrowiskowym na okres 50-ciu kilku dni o ile dobrze pamiętam. Celem tej "wycieczki" było naprawienie pewnych zdrowotnych problemów, które miałem w tamtym czasie. Tym niemniej jednak prócz zrealizowania celu nadrzędnego stało się coś jeszcze. Coś co na zawsze ukształtowało mnie jako człowieka i fascynata muzyki. Poznałem ludzi z różnych zakątków Polski. Zawiązałem przyjaźnie, które z upływem czasu naturalnie się wypaliły. Tym niemniej kilka osób z grona moich znajomych wywarło na mnie spory wpływ. I jedną z takich osób był Seba. Seba, to gość, który otworzył mi oczy na świat, którego wcześniej z nieznanych mi powodów nie dane mi było znać. Świat szeroko rozumianego rocka. W swoim przepastnym archiwum odgrywanych kaset znalazły się klasyki...

Memento Mori część 2

Śmierć jest bliżej nas każdego dnia. Próbujemy oszukać i zwieść ją każdego dnia. Jesteśmy złodziejami czasu, Piasek w klepsydrze przesypuje się nieustannie i kompletnie nic nie jest w stanie go zatrzymać. Jakże inaczej wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy jednak nie unikali myślenia o tym, że powoli wszyscy zmierzamy ku śmierci. Jakże inaczej wyglądałaby nasza motywacja.  Czasem próbuję poruszać temat śmierci w rozmowach z przyjaciółmi, ze znajomymi, z rodziną. Rzadko ktokolwiek chce rozmawiać na ten temat. Działą tutaj chyba zasada odsuwania rzeczywistości na drugi plan. Chyba z tych samych powodów portale społecznościowe takie jak Facebook odnoszą tak oszałamiający sukces. Odsuwają rzeczywistość na drugi plan.  Świat jest nieprzeniknioną zagadką. Niezgłębioną tajemnicą nie do poznania, lecz do przeżycia.  Świat jest inspiracją... Bardzo trudno jest przekonać się do tego by świadomość śmierci motywowała nasze działania. Musimy wszak zachowywać się racjonalnie wobe...

Motywacja elementarna

Bezmyślnie udzieliłem odpowiedzi na pytanie zadanie przez kolegę. Co jest motywacją elementarną? Ta podstawowa siła, która sprawia, że wykonujemy czynności. Zapytałem również w pracy moich znajomych. Odpowiedzi były różne. Przeważnie były to pieniądze lub rodzina. Moją odpowiedzią był instynkt przetrwania. Czy znaczy to, że tak naprawdę, gdy już zdejmiemy z siebie warstwy społecznych naleciałości i uwarunkowań i odrzemy z wszystkiego tego czego nabywamy w ciągu lat jesteśmy niewiele inni od zwierząt? Obecna sytuacja na świecie sprawiła, że wiele zachowań, które obserwujemy na co dzień jest zgoła odmienne od tych, które mogliśmy obserwować w normalnych warunkach. Zdaje mi się że utraciliśmy którąś warstwę naszego człowieczeństwa i wyłazi z nas zwierz. Prymitywne zachowania dają o sobie znać. Myślę sobie, że trzeba być po części konformistą, żeby przetrwać. Zależy od warunków. Jeśli warunki są takie, że panuje ład i porządek, to nonkonformizm jest potrzebny do zmiany. Gdy jednak sytuacja...

8 - 10 lat temu...

Miało być na temat pandemii, ale w związku z tym, że najprawdopodobniej pandemia będzie nam towarzyszyć pewnie przez dłuższy czas zdążę jeszcze do niej wrócić. Tymczasem chciałbym napisać kilka słów na temat tego co w ciągu minionych dziesięciu lat nastąpiło. Pamiętam 10 kwietnia 2010 roku. Pamiętam, gdy wstałem rano i z przyzwyczajenia włączyłem wiadomości. Pamiętam, gdy dowiedziałem się, że samolot z reprezentacją polskich władz lecący do Smoleńska roztrzaskał się w Rosji i nikt nie przeżył. Pamiętam to dziwne uczucie, które pewnie towarzyszyło wielu innym rodakom, że oto stało się coś najtragiczniejszego w historii narodu, której będziemy świadkami. W 2010 roku Polacy wstrzymali oddech. Zostaliśmy poddani żałobie. Innej żałobie. Takiej, której nie byliśmy w stanie zrozumieć. Żałobie narodowej. Czy byłeś lewakiem, prawakiem, cyklistą czy cieciem na składzie węgla - każdy odczuł traumę. Myślałem wtedy - z perspektywy czasu myślę, że naiwnie - że ponieważ ta tragedia dotknęła nas j...