Posty

...

Sytuacja wygląda następująco: Olivier ma już 12 miesięcy z kawałkiem i dzięki temu, że zaczął już jakiś czas temu chodzić próbuje badać świat który rozpościera się wokół. Najlepszym sposobem na badanie tego dziwnego świata jest dotykanie wszystkiego, smakowanie i ogólnie badania sensoryczne. Nie zawsze jest to dobry pomysł. Czasem taki sposób poznawania świata jest brzemienny w skutkach. Machanie takim np. kawałkiem drewna może w chwilę zamienić się w guza na głowie. Nie zniechęca go mojego syna w ogóle. Martwi to jednak jego rodziców, którzy widząc kolekcję zadrapań i guzów zastanawiają się jak tu urządzić dom, by był jeszcze bardziej przyjazny naszemu małemu odkrywcy. Dziś byłem z Olivierem na zajęciach w świetlicy. Odkryłem coś co poniekąd mnie uspokoiło. Zauważyłem, że częstotliwość uderzania się u innych dzieci jest podobna do częstotliwości występowania tego u Oliviera. Może nie powinienem się uśmiechać, gdy jakieś dziecko się uderzyło zabawką i płakało, ale był to uśmiech będący...

Komantarz do spraw bieżących

Niestety... Miałem tę nieprzyjemność oglądać program informacyjny. Nasuwa mi się kilka przemyśleń, które wrzucam tutaj. A więc 460 wybrańców narodu debatowało na Wiejskiej w sprawie budżetu. Minister finansów przyznał, że się pomylił. Szacunek. Lecz to co powiedział chwilę później zmusza mnie do powątpiewania w jego zdolności logicznego myślenia. "...ale inni też się pomylili". Wow, no to po takim argumencie człowiek może naprawdę odetchnąć. Minister Finansów dużego państwa europejskiego argumentuje (czy był to argument czy też próba stworzenia tła dla danej sytuacji nie wiem) swoją pomyłkę, pomyłką innych. Jakich my czasów doczekaliśmy. Nie tak dawno chwaliliśmy się, że jesteśmy Zieloną Wyspą. Śmiem twierdzić, że gdyby i w Polsce recesja się pojawiła to bylibyśmy Czerwoną Wyspą, ale idąc tropem myślenia Jacka Vincenta Rostowskiego "inni też byli czerwoną wyspą"... Druga sprawa. Wszystkie media przytaczały rocznicę słynnego przemówienia Martina Lutera Kinga, które n...

Powracam

Powracam po dłuższej przerwie spowodowanej moim letnim lenistwem i odkładaniem bazgrania na blogu na inny moment bliżej niezlokalizowany w czasie. To już minęło. Czas coś napisać. W ciągu ostatnich kilku tygodni wydarzyło się tak wiele, że nie sposób wszystkiego opisać od razu. Najważniejsze - Olivier skończył rok. Niesamowite jak szybko czas ucieka. Lub inaczej - niesamowite jak bardzo umiem marnować czas. Miałem zamiar ponarzekać na system, że jest tak zaprojektowany, że nie możemy korzystać z życia tylko musimy pracować jak zaprogramowane roboty całe życie by odebrać głodową emeryturę na koniec naszego szarego życia i stać godzinami w kolejkach do lekarza, który i tak nas nie przyjmie. Miałem zamiar narzekać, ale nie będę. Olivier skończył rok. Przez kolejne 365 dni mogłem obserwować jak każdego kolejnego dnia rodzi się w nim ciekawość świata. Każdego kolejnego dnia coś nowego zostawało odkryte po raz pierwszy. Dzieci mają tę niesłychaną ciekawość świata, tak naturalną. Przyglądaj...

Z Kapuścińskim spotkanie pierwsze

Musi to być jakieś dziwne zrządzenie losu, że w całej mojej historii czytelnika nigdy nie było mi dane zetknąć się z postacią Ryszarda Kapuścińskiego. Czas ten jednak nadszedł i ostatnio przeczytałem książkę, która jest swego rodzaje wywiadem z nim dokonanym na przestrzeni lat. Nosi ona tytuł: "Nie ogarniam świata". Po raz kolejny zetknąłem się z sytuacją, gdy coś naprawdę zachwycającego i wartościowego spotyka mnie jakoś tak samo od siebie. Nigdy nie trafiam na rzeczy wybitne celowo. Zawsze najistotniejszą rolę odgrywa tu przypadek. Wracając do tematu. Kapuściński zachwyca mnie swoim podejściem do świata. Jego ciekawość jest naturalna. Wynika ona z potrzeby wiedzy. W dzisiejszych czasach nie możemy opędzić się od potrzeby wiedzy jednego rodzaju, a mianowicie potrzeby wiedzy na użytek jakiejś teorii. Znaczenie słowa wiedza zostało zmienione. Wiedza jest tylko tam, gdzie leży głoszona teoria, reszta to wymysły, bzdury lub kłamstwa. Jakże zatem świeżym powiewem jest wiedza, kt...

Mgnienie

Nostalgicznie. Czym jest nasze istnienie? Czym jawi sie ono wobec zawiłości i ogromu świata w którym przyszło nam żyć. Nic nie znaczącym mgnieniem. Jakimś bliżej nieokreślonym ruchem w przepastnej czeluści nieustannie zachodzących procesów. Życie biegnie szybciej niżbyśmy sobie życzyli. Ten pociąg nie czeka na nas. Jedziemy lub wysiadamy. Słyszałem kiedyś gdzieś taką fajną sentencję: "Dziś jest pierwszy dzień reszty Twojego życia" i jakoś tak mi się skojarzyło. Czas biegnie nieubłagalnie, lecz istnieje on jedynie w naszych głowach. Gdzieś w dali majaczy bezczas...

Face-bóg?

Dochodzę niestety powoli do konkluzji, że portale społecznościowe sieją spustoszenie w relacjach międzyludzkich. Idea tego typu portali była taka, że miały ułatwiać komunikowanie miedzy ludźmi i tworzyć społeczność. Miast tego mamy do czynienia z oceanem na którym pływa setki tysięcy łódeczek bez ładu i składu. Wpadając od czasu do czasu na "fejsa" lub inszą "naszą klasę" mam wrażenie że dziewięćdziesiąt procent społeczności to ludzie którzy mówią sami do siebie. Wyrzucają jak mantrę jakieś stwierdzenia, linki, posty w nadzieji, że ktoś je skomentuje podczas gdy w rzeczywistoci większość ma to gdzieś. No bo co mnie może obchodzić wylewanie czyichś pomyj publicznie. Lub co mnie może obchodzić, że ktoś lubi coś co ktoś inny lubi, że ktoś inny napisał. Takie upraszczanie języka kojarzy mi się trochę ze stwierdzeniem typu: "Kali być głodny, Kali jeść słonia"... Spłycanie naszego przebogatego języka i zamykanie relacji międzyludzkich w w podniesionym kciuku spo...

Dzieciństwo

Kilka faktów skłoniło mnie do napisania kilku słów na temat dzieciństwa. Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo to, co robimy, w jaki sposób reagujemy wpływa na dorosłe życie naszego dziecka. Życie naszego maleństwa składa się z kilku tysięcy dni zanim dorośnie. Każdy z tych dni wypełniony jest zdarzeniami, które tworzą rzeczywistość wokół dziecka. Chcąc czy nie to my jesteśmy głównymi kreatorami tej rzeczywistości. My - rodzice. To my tworzymy te wszystkie malutkie sytuacje składające się na dzień, które z kolei składają się za te kilka tysięcy dni przez które dziecko uczy się bycia człowiekiem. Jeśli założymy sobie od razu, że dziecko jest dla nas ważne, to próbujemy tak postępować by każdy nasz ruch miał na względzie tego małego człowieka. Jeśli uświadomimy sobie, że każde przekleństwo rzucone przez nas mimochodem może znaleźć się w bogatej skarbnicy doświadczeń dziecka i zostać kiedyś przez nie wykorzystane postaramy się nie przeklinać. Jeśli uświadomimy sobie, że każdy nasz ...