Posty

8 - 10 lat temu...

Miało być na temat pandemii, ale w związku z tym, że najprawdopodobniej pandemia będzie nam towarzyszyć pewnie przez dłuższy czas zdążę jeszcze do niej wrócić. Tymczasem chciałbym napisać kilka słów na temat tego co w ciągu minionych dziesięciu lat nastąpiło. Pamiętam 10 kwietnia 2010 roku. Pamiętam, gdy wstałem rano i z przyzwyczajenia włączyłem wiadomości. Pamiętam, gdy dowiedziałem się, że samolot z reprezentacją polskich władz lecący do Smoleńska roztrzaskał się w Rosji i nikt nie przeżył. Pamiętam to dziwne uczucie, które pewnie towarzyszyło wielu innym rodakom, że oto stało się coś najtragiczniejszego w historii narodu, której będziemy świadkami. W 2010 roku Polacy wstrzymali oddech. Zostaliśmy poddani żałobie. Innej żałobie. Takiej, której nie byliśmy w stanie zrozumieć. Żałobie narodowej. Czy byłeś lewakiem, prawakiem, cyklistą czy cieciem na składzie węgla - każdy odczuł traumę. Myślałem wtedy - z perspektywy czasu myślę, że naiwnie - że ponieważ ta tragedia dotknęła nas j...

7 - Na okoliczność

W nowym roku miałem postanowienie, że będę pisał regularnie. Wzięło w łeb. Chyba jednak trzeba po prostu poczekać, aż pod czaszką zacznie dymić, bo wtedy tylko umiem napisać o tym co ważne dla mnie (chciałbym wierzyć, że nie tylko dla mnie). Kiedyś wpadło mi do głowy, że żyjemy wszyscy w złudnym poczuciu czasu. Złudzenie polega to mianowicie na tym, że wierzymy, iż życie które przeżywamy jest najważniejszą historią. Cykl, który nazywamy naszym życiem ma początek oraz koniec. Im dalej od momentu startu i bliżej momentu mety myślimy, że nic nie jest w stanie nas już zaskoczyć. Tymczasem historia miewa swoje zakręty. Czasem jest tak, że w kilku pokoleniach doświadcza się czegoś bardzo złego. Potem następuje pokolenie, które im dłużej żyje bez doświadczania tych zakrętów historii tym bardziej jest przekonane, że taki jest naturalny stan rzeczy. Oszukujemy się. I żyjemy w tym błogim kłamstwie aż do momentu, kiedy rzeczywistość skróca nasz błogostan. W 2008 roku byliśmy obserwatorami tego ...

6 - O emigracji

Dawno temu podjąłem decyzję o tym, że wyjadę z kraju i podejmę pracę w jednym z krajów Unii Europejskiej. W Wielkiej Brytanii mianowicie. Gdy wyjeżdżałem myślałem, że oto za mną zostaje całe moje dotychczasowe życie. W jakimś sensie tak właśnie było. Pozostawiałem dom, rodzinę, znajomych i wspomnienia. Ruszałem do miejsca, którego nie znałem. Zamieszkałem u ludzi, których kompletnie nie znałem. Nie mieliśmy z sobą nic wspólnego prócz dachu nad głową. Ciężko było mi nawet myśleć o tym, że oto grubą kreską oddzielam to co było od tego co będzie. Czasy były zupełnie inne. Komunikacja nie była tak łatwa jak jest teraz, więc pierwsze swoje połączenie z rodziną wykonałem dopiero miesiąc po przyjeździe. Niewielu ludzi było przyjaźnie do siebie nastawionych. To było chyba coś co mnie kompletnie zaskoczyło i poniekąd zszokowało. W miarę upływu czasu zrozumiałem, że tak naprawdę wszyscy znaleźliśmy się w podobnej sytuacji - w obcym kraju, w obcym miejscu, wielu z nas kompletnie nie znający jęz...

5 - Słuchajcie dzieci swoich

Wstępem do dzisiejszego wpisu była moja wczorajsza rozmowa z 7-letnim synem. Sytaucja niedzielna wyglądała w taki sposób, że on próbował mnie przekonywać do swoich racji, że warto jeszcze chwilę pograć w grę, a ja przedstawiałem racje swoje. Jako rodzic podeszłem do tej rozmowy z pełnym przekonaniem, że wygrana leży po mojej stronie, bo rodzic zawsze wygrywa argumenty. Jesteśmy poniekąd sędziami we własnej sprawie, co pomógł mi uświadomić mój siedmiolatek. A więc, kiedy argumenty już wybrzmiały i nastała chwila podjęcia decyzji to oczywiście nie mogła być inna niż na moją korzyść. I wtedy mój siedmiolatek pokonał i sąd i prokuraturę - zapytał mnie jaki jest sens wykładania argumentów na stół, jeśli on i tak zawsze jest na przegranej pozycji i to tata ma zawsze rację. I w tej chwili zabrakło mi argumentów i pomyślałem sobie, że ma rację. Koniec końców to my podejmujemy zawsze decyzje za nasze dzieci. Nie jest to dziwne zważywszy na to, że jesteśmy jako rodzice bogatsi o te doświadczen...

4 - Słowo na niedzielę

Dałem się zwieść percepcji. Doznałem strasznie dziwnego uczucia, w którym uświadomiłem sobie, że wysłany sygnał odebrałem w sposób zupełnie inny niż nadawca miał na myśli. I tak sobie pomyślałem, że być może nie był to pierwszy raz kiedy na podstawie domysłów i niedopowiedzeń zbudowałem obraz inny niż rzeczywistość. Zastanawiam się jak często dajemy się oszukać. Ciężko jest w dzisiejszym świecie wierzyć w cokolwiek. Non stop jesteśmy atakowani sprzecznymi informacjami. Z jednej strony mamy np. tych, którzy mówią, że planecie grozi zagłada, bo klimat się zmienia i musimy podejmować kroki by nie przyczyniać się do szybkości w jakiej ta zmiana następuje, a z drugiej strony mamy tych, którzy utwierdzają nas w przekonaniu że człowiek nie ma wpływu na zmianę klimatu. Jedna strona polskiej polityki przekonuje, że budują kraj mlekiem i miodem płynący, podczas gdy druga krzyczy o totalitaryzmie. Każdy podpiera się jakimiś dowodami na poparcie swoich założeń. I w tym gąszczu zagmatwań na dodat...

3 - Memento Mori

Dziś będzie niewesoło. Tematem dzisiejszego wpisu jest śmierć. * * * Nie jestem już pewien dlaczego wpadło mi do głowy, aby zajął się tematem śmierci na blogu. Pewnie wpływ na to miało kilka czynników, które w niedługim odstępie czasu pojawiły się gdzieś na horyzoncie zdarzeń. * * * Jak już kiedyś ktoś słusznie zauważył jedynym pewnikiem w naszym życiu jest to, że kiedyś dobiegnie ono końca. Sprawą otwartą pozostaje jedynie w jaki sposób i kiedy to nastąpi.  Żyjemy jednak w taki sposób jakby ta śmierć miała nigdy nie nadejść. Podświadomie wypieramy z umysłu świadomość tego, że jesteśmy śmiertelni i śmierć może nadejść w każdym momencie naszego życia. Czasem przychodzi w sposób społecznie akceptowalny, czyli w momencie gdy jesteśmy już u schyłku swojego życia, gdzieś w jego późnej jesieni. Nie godzimy się wtedy z nią, lecz jesteśmy w stanie zrozumieć, że oto osoba nam bliska odeszła, gdyż taka jest naturalna kolej rzeczy.  Jest też ten drugi sposób. Sposób, k...

2

Zacząłem oglądać serial pt "Młody Papież. Bardzo ciekawe skonstruowany. Nie jest łatwy, ale ciekawy. Nie porywający, ale ciekawy. Postanowiłem o tym wspomnieć ze względu na to, że ciekawych produkcji jest mało. Nie jestem wybitnym koneserem kina lub telewizji. Dlatego też doceniam fakt znalezienia czasem czegoś innego, ciekawego, świeżego. Poza tym koncentruję się na liście książek do przeczytania na ten rok. Pierwsza już "pękła" 3 stycznia. "Galeria Umarłych" Chrisa Cartera. Będąc szczerym to jakiś tydzień przed nowym rokiem już czekałem z niecierpliwością aby rozpocząć czytanie. Z Carterem zetknąłem się jakieś kilka lat temu, ale jakoś nie byłem przekonany do jego twórczości. W zeszłym roku postanowiłem dać mu drugą szansę. Zacząłem czytać jego powieści chronologicznie. Tym razem zaskoczyło bardzo. Nie mogłem przestać czytać. Lubię kryminały. Choć czasem myślę sobie, że muszę zróżnicować czytane przeze mnie książki. W sensie, że mniej kryminałów. Idąc tym tr...