Posty

Nieżyczliwość

Obraz
  Za źródło dzisiejszego wpisu należy uznać niezmierzalne czeluści mediów społecznościowych. Kilka tygodni temu podjąłem decyzję o cyfrowo-społecznościowym detoksie. Detoks miał polegać na zniknięciu z platformy z białą literą f na błękitnym tle. Nie na stałe, na chwilę. Niestety w dzisiejszych czasach platforma z literka f stała się również źródłem informacji, a jako, że informacji muzycznych poszukuję często, więc chcąc niechcąc moja obecność tamże jest poniekąd podytkowana zainteresowaniami. Pierwszy cyfrowy-społecznościowy detoks trwał kilka tygodni i dał mi bardzo wiele. Po pierwsze i najważniejsze primo - zdaałem sobie sprawę, że społecznościowy detoks zachwiał algorytmem mojego profilu. Onegdaj nieświadomy tego w jaki sposób algorytmy działają klikałem gdzie popadnie na coraz to krzyskliwsze tytuły, komentarze, czego skutkiem były napięte do granic możliwości nerwy oraz przemożna chęć podzielenia się swoją opinią na każdy temat. Miało to swoje negatywne skutki, których wtedy...

Gdy moją wiara jest niewiara

Obraz
  Takie naszło mnie przemyślenie odnośnie wiary, w związku z czym postanowiłem je złapać w locie aby szybciutko przelać na klawiaturę. Nie umiem zrozumieć faktu przekonywania ludzi niewierzących do wiary. I nie wiem od kiedy to niezrozumienie we mnie drzemie. Czy oto pojawiło się niedawno, czy siedziało we mnie już od długiego czasu jednak nie zostało do tej pory wydobyte na światło świadomości. Być może polega to na dojrzewaniu i wielu przemyśleniach. Etymologia słowa wiara kieruje nas ku innemu słowu - ufność. I to właśnie dlatego, że te dwa słowa mają podobne znaczenie nie umiem zrozumieć przekonywania do wiary. Przecież nie jest czymś zwyczajnym przekonywanie innych ludzi do zaufania. Zaufanie można budować, ale nie jestem w stanie pojąć jak jedna osoba może przekonywać drugą osobę że powinna ufać. Zaufanie oraz wiara to wszakże odczucia. Odczucia z kolei to bardzo osobista percepcja wewnętrzna.  Dziwna również jest ta cała religia, która zostaje nam zaaplikowana w momenci...

Świat, który uległ zrolkowaniu

 Od pewnego czasu drzemała mi gdzieś w umyśle taka pewna myśl, której nie mogłem do końca nazwać, ale dziś się postaram przelać ją na blogowisku. Świat, w którym dorastałem przestał istnieć. Czasem zastanawiam się czy wysuwanie takiej tezy jest objawą kryzysu wieku średniego, czy być może jest efektem obserwacji i wnioskiem wysuniętym na podstawie analizy tej obserwacji. Na potrzeby tego wpisu skłonię się jednak ku temu drugiemu. Pamiętam, jak zapewne wielu z was drodzy czytelnicy, czas kiedy potrzeba odnalezienia informacji skutkowała wizytą w bibiotece a napisanie wyprawki lub wypracowania okupione było kikugodzinnym pochylaniem się nad tomiszczami encyklopedii lub innych materiałów źródłowych. Materiały te trzeba było przeczytać, zrozumieć, wyciągnąć wnioski a później w zrozumiały sposób przelać je na papier.  Pamiętam również czasy, w których budowanie relacji wymagało fizycznej interakcji z drugą osobą. Nierzadko towarzyszyły takiej interakcji emocje, które nie były pozyt...

In nomine extremi

 Natchnęło mnie.  Czasem tak się zdarza, że czasoprzestrzeń przynosi niespodziewane sytuacje, które owocują w potoki myśli, które to obradzają pewnymi konstruktami założeń w mojej głowie, które potrzebują by je przelać na blogowisko. Jako metalowy zapaleniec od lat już wielu lubię drążyć w tej muzyce. Dokopywać się do coraz to nowych znalezisk, nowych kapel. Nowych faktów, o których być może nie miałem jeszcze pojęcia.  W wieku 14 lat słuchanie muzyki było zupełnie inne niż w wieku lat 43. W momencie, kiedy dorastasz i kreujesz swoją osobowość inne rządzą tobą priorytety niż gdy już jesteś osobą dorosłą.  Tym niemniej zawsze interesowało mnie by docierać do źródeł, inspiracji. Być może poniekąd moje zainteresowanie psychologicznym aspektem naszej tułaczki na tych łez padole powodowało, że chciałem poznać te pierwsze myśli, które tułały się w głowie ludzi, którzy potem tworzyli zespoły tworzące nierzadko nowe kierunki w muzyce. I nie tylko. Tyle tytułem wstępu. Piotr ...

Założenia

Podczas pewnej rozmowy wypłynął temat, który postanowiłem poruszyć w moim ogrodzie przemyśleń zwanym blogiem... Założenia. W każdym momencie naszego życia robimy założenia. Robimy je między innymi po to by przetrwać. Jest to nieodłączny element naszego instynktu. Założenia pozwoliły cżłowiekowi przetrwać w starciu z naturą oraz w starciu z drapieżnikami. Czy też może w unikaniu tych starć? Nie ten rodzaj założeń będzie jednak tematem dzisiejszych rozważań. Chodzi mi raczej o te założenia, które decydują o naszych relacjach, zależnościach i ogólnym rozwoju jako gatunku. Dla nikogo, kto miał okazję czytać wpisy na moim blogu nie będzie chyba raczej niespodzianką, że moje rozumienie rozwoju ludzkości w przedziale ostatnich kilkudziesięciu lat jest nacechowane negatywnym jej odbiorem. Jest to chyba spowodobane wyborami jakich dokonujemy jako ludzkość. Mając dostęp do narzędzi, o których nasi przodkowie nie śmieli nawet śnić wybieramy ścieżki, które doprowadzają do stopniowej korozji inteli...

Pierwszy krok w chmurach

 W roku 1956 zostaje wydany przez Spółdzielnię Wydawniczą "Czytelnik" zbiór opowiadań jednego z najbliższych memu jestestwu pisarzy polskich - Marka Hłaski - zatytułowany "Pierwszy krok w chmurach".  Marek Hłasko był pierwszym honorym zdobywcą nagrody "Zygmunt" przyznanej przez kapitułę w składzie ja i jeszczcze jeden kolega :-) (dla tych, którzy wiedzą). Paradoksalnie o zbiorze opowiadań ani o Marku w dzisiejszym wpisie nie będzie nic. Piszę o nim dlatego, że ten właśnie tytuł bardzo mi się spodobał i postanowiłem go wykorzystać do dzisiejszego wpisu i mam nadzieję, że Marek mi to wybaczy. ... Mój mistrz często powtarza, że zrealizowane marzenia nie mają ceny.  Marzenia, które realizujemy, to są właśnie nasze kroki w chmurach. W dzisiejszym świecie bycie marzycielem wydaje mi się, że kojarzy się raczej negatywnie. Ktoś wiecznie z głową w chmurach. Ktoś, kto nie potrafi odnaleźć się w materialistycznym świecie.  Tymczasem marzyciele, są ludźmi, którzy częs...

Rewolucje

Obraz
Natchnęło mnie. Rozmowa z moim młodszym synem, w której drążyliśmy temat zmiany rzeczywistości sprawiła, że postanowiłem pochylić się troszkę nad tematem rewolucji. Zastanawiałem się ostatnio nad tym, który moment jest tym, w którym można określić, że oto mamy do czynienia z rewolucją.  Definicja głosi, że rewolucja to gwałtowna zmiana. Dochodzę do wniosku, że żyjemy w tym właśnie rewolucyjnym momencie. Gwałtowne zmiany dotyczą wielu aspektów naszego życia. Jedną z takich zmian, którą podziwiam i zachwycam się bardzo często jest tempo zmian technologicznych, którego jesteśmy świadkami. Jestem z pokolenia, w którego młodości dopiero raczkował internet a technologia nie była powszechnie dostępna. Dlatego też zauważam ten ogromy postęp.  Postęp sztucznej inteligencji wyrwał drzwi razem z futryną. Postęp, który dokonuje się na naszych oczach jest niesamowity. To co kiedyś stanowiło barierę nie do przeskoczenia dziś nie stanowi absolutnie żadnej trudności. Jakiś czas temu na potrze...

Perspektywy

Obraz
 "Miarą wszechrzeczy jest człowiek" Nosiłem się z zamiarem napisania postu od pewnego czasu. Kilka spraw jak zwykle złożyło się na miliardy myśli, które nieujarzmione znajdują odzwierciedlenie w poniższym poście. Odbyłem arcyciekawą rozmowę z młodszym pokoleniem. Młodsze pokolenie znajduje się u progu podejmowania decyzji, które być może będą miały większy wpływ na to to w jaki sposób przyszłość będzie wyglądała. Każdy z nas takowe decyzje podejmuje każdego dnia jednakże niektóre z tych decyzji jawią się w danym momencie jako te "ważniejsze". Być może niektóre z nich stanowią fundamentalne rozdroże w naszym życiu.  O decyzjach już pisałem. Nie mam na chwilę obecną więcej przemyśleń na ten temat. Dotarło do mnie jednak ostatnio jak wielki wpływ ma na nas perspektywa. Na to, którą ścieżkę wybierzemy na rozstaju ma wpływ kilka istotnych czynników. Perspektywa jest jednym z tych czynników.  Żyjemy w świecie ocen. Zewsząd nas dopadają. Dobre, złe, brzydkie, ładne, tanie,...

Audaci vultu aspice

 Koniec roku.  W związku z czym postanowiłem również w moim "ogrodzie przemyśleń" napisać kilka słów.  Rok 2025 był dla mnie rokiem, który stał pod znakiem zmian. Ale i nie tylko. Był to rok ciekawy pod względem przemyśleń.  Od kilku lat co roku mam jakieś plany na rok kolejny. Czasem układają się one w spójną całość, czasem jest to przebłysk potrzeb, które jednak nie do końca zrealizowane potrafią powodować uczucie klęski i porażki.  I dlatego też piszę ten post. Słyszałem wczoraj ciekawe sformułowanie, że zakładamy sobie ten punkt graniczny, od którego zaczynamy naszą przemianę (lub, będąc bardziej precyzyjnym, planujemy naszą przemianę), ponieważ odczuwamy potrzebę rytualizacji momentu przejścia.  "Od poniedziałku zaczynam....",  "Od nowego roku zaczynam..." "Od przyszłego miesiąca zaczynam..." Nie oceniam, czy rytuał przejścia jest dobry, zły, potrzebny czy też nie. Pewnie jest taki jaki jest indywidualnie dla każdego z nas. Mój mistrz powied...

Decyzje

Podejmujemy je każdego dnia. Świadomie lub podświadomie. Być może nieświadomie. Odruchowo i mechanicznie. Wpływają na kształtującą się wokół nas rzeczywistość.  Decyzje. Pisząc kilka dni temu na temat konsekwencji wiedziałem, że myśl, którą chciałem wtedy uchwycić nie będzie w pełni wyrażona jeśli tylko napiszę o konsekwencjach. Aby tak było trzeba mi spojrzeć na to co jest na samym początku, wiele momentów przed konsekwencją. A więc decyzja.  Czym jest decyzja?  Skłaniam się ku refleksji, że jest ona jedną z najpiękniejszych manifestacji wolnej woli, choć zapewne dyskusyjnym pozostaje fakt, czy tak naprawdę jesteśmy wolni. Wielki wpływ na nasze istnienie mają zewnętrzne czynniki. Środowisko, w którym się wychowujemy. Być może zatem manifestacją wolnej woli będzie decyzja, która jest zgoła odmienna od tych, których oczekuje od nas środowisko. Manifestowanie bytu poprzez przyjęcie postawy nonkonformistycznej. Od zawsze kusząca dla mnie była postawa nonkonformizu czynnego. ...

Konsekwencje

Obraz
  Tematem dzisiejszych rozważań będą konsekwencje.  Konsekwencje jako wynik podejmowanych decyzji. Każdego dnia, w każdej sekundzie naszego życia podejmujemy decyzje. Jedne podejmujemy świadomie, inne nie. Czasem być może automatycznie. Wiedzieni nawykiem. "Życie przeżywamy do przodu, ale rozumiemy do tyłu" jak mawiał Kierkegaard, wobec czego skutki podejmowanych przez nas decyzji możemy zauważyć dopiero z perspektywy upływającego czasu.  Czasem spotykam się z postawą negacji skutków. Choć może bardziej pasującym słowem byłoby "odrzucenie" i "zaprzeczenie". Gdy skutek decyzji nie jest taki jakiego byśmy sobie życzyli, to jesteśmy w stanie odrzucić i niepogodzić się z zaistniałą sytuacją. Akceptacja się wg mnie jest kluczem. Żyjąc w zgodzie z sobą potrzebujemy harmonii aby doświadczyć szczęścia. W przypadku negacji otaczającej nas rzeczywistości występuje dysharmonia. Zakłócenie. Takie, które powoduje, że nie czujemy się szczęśliwi.  Jedną jeszcze rzecz nap...

Muzyczne Inspiracje cz.14 - TIAMAT "WILDHONEY"

Obraz
  Lata 90 w muzyce metalowej były ciekawe. To co narodziło się w latach 70-tych i dojrzewało w 80-tych wybuchło z całą swoją siła w latch 90-tych właśnie. Jest to zdanie moje własne, z którym każdy czytający te słowa ma prawo się nie zgadzać. Jako, że moje muzyczne dojrzewanie przypadło na końcówkę lat 90 niestety nie "załapałem się" na te epokowe momenty muzyczne. Przynajmniej nie na te wszystkie. Gdzieś pod koniec lat 80 w skandynawii zapanowało totalne szaleństwo na muzykę spod znaku rogatego. Kapele powstawały szybciej niż grzyby po deszczu. Na fali tego szaleństwo powstał zespół Treblinka, który początkowo swoją twórczością zachaczał o rejony black i death metalu. Zespół zmienił nazwę na Tiamat. W 1992 roku wydaje album pod tytułem Clouds, który zwiastuje zmiany. Zespół zaczyna swoją wędrówkę w kierunku poszukiwania własnej ścieżki. Już tutaj pojawiają się akystyczne wstawki (vide wstęp do "In a Dream"), klawiszowe pejzaże ("A Caresss of Stars") czy t...

Bezszelestnie

Obraz
  Świat, który nas otacza jest dynamiczny. Nie jestem do końca pewien czy jest to wynikiem zmiany, która zachodzi w społeczeństwie, czy być może zmianiając skalę na mikro, jest to tylko moja obserwacja, której uwarukowania leżą w środowisku. Dynamika ta nie pozwala często zauważyć drgań rzeczywistości. Szeptów egzystencji. A one w tle kołyszą... Biegnąc coraz szybciej w życie gonimy tak naprawdę nie wiem co. Marę. Gonimy, by nie zostać w tyle? Żyjemy szybciej oraz intensywniej. Czy uciekamy przed strachem? Czy uciekamy od siebie? Od własnej śmiertelności? Od świadomości że nie wystarczy nam czasu?  Tylko na co ma nam go nie wystarczyć? Na uciekanie od życia? Bo w tej całej niekończącej się gonitwie gubimy to, co w tym wszystkim zdaje się być walutą najcenniejszą. Gubimy możliwość smakowania życia takim jakim ono jest. Swego czasu moje rozumienie smakowania życia przeszło metamorfozę. Nie wiem czym było ono podyktowane. Być może niczym, a być może nadzieją iż okiełznałem własną...

Metal

Obraz
W 1996 roku działo się wiele. Zarówno w Polsce jak i na świecie.  Działo się również w moim dotychczas młodym jeszcze istnieniu. W 1996 roku pojawił się Seba. Działo się to w sanatorium uzdrowiskowym  nr 3 w Ciechocinku.  Seba, który młodemu niewinnemu umysłowi zafundował porażająca jak dla mnie wtedy mieszankę muzyczną. Mój młody umysł znalazł się w matni bez wyjścia. Pojawił się bowiem dźwięk gitary używanej w sposób w jaki dotychczas nie było mi dane poznać. A być może i było, lecz nie był to jeszcze ten czas. Rok 1996 był tym czasem. Seba ze swoim odtwarzaczem kaset stał się muzycznym mentorem do którego pokoju wchodziłem niczym do świątyni. Tam na malutkiej drewnianej półce nad łóżkiem znajdował się zestaw kaset z muzyką, która sprawiła, że moja świadomość muzyczna nigdy nie była już taka sama. Mój natenczas muzyczny guru otworzył przede mną bramy do świata, z którego już nigdy nie wyszedłem. Mało tego, zanurzyłem się w nim i dałem pochłonąć bezpowrotnie.A na imię by...

Opus Hereticum 1

  "Wolności moja śniłem, że wziąłem z Tobą ślub" Zostaliśmy wychowaniu w poczuciu poddania i wstydu. Wstydu wobec własnej natury i poddania wobec bóstwa, które niczym pasożyt żerują na nas w celu przetrwania. Pamiętam, że od czasów bycia bardzo młodym człowiekiem nie wystarczało mi " bo tak" jako odpowiedź na nęcące mnie pytania. Gdzieś w głebi mnie tkwiła ta niepokorna, rebeliancka świadomość bycia w opozycji do tego co widziałem.  Obserwowane obrazy uczęszczających na niedzielne msze ludzi, kłóciły się z tym co obserwowałem na co dzień wokół. Tych nieprzychylnych, nieuczciwych, zawistnych ludzi, dla których żródło szczęścia stanowiło to że komuś powinie się noga. Być może taki jest katolicyzm w polskiej postaci. Innego jako dziecko nie widziałem. Do dziś trapi mnie rozdwojenie jaźni tych, którzy potrafią złorzeczyć bliźniemu idąc jednocześnie ze złożonymi rączkami do komunii podczas mszy.  Katolicyzm wychowuje dwulicowe społeczeństwo. Im większy jego wpływ na życi...

Na początku zrozum, że umierasz

Obraz
 Bez instrukcji obsługi. W taki sposób pojawiamy się na tym łez padole.  Bez wytycznych, w którym kierunku podążać.  Bez drogowskazów.  Ten jeden moment, w którym już na zawsze żegnamy się z macicą jest najczystszym momentem niezapisanej kartki naszej historii. Paradoksalnie moment naszych narodzin jest początkiem umierania. Nie mamy jednak świadomości jak długo ten proces będzie trwał.  Dziś temat, który jest mi bliski od dłuższego czasu. Umieranie.  *                                                                         *                                                                        ...

Gniew

 Na wzburzonych falach bezkresnego oceanu gniew toczy okręt.  Walka z pozoru przegrana być może jest początkiem wielkiej przemiany bezkresnego oceanu w niezmącone wody spokoju.  *** Dziś słów kilka o gniewie. Tak wyszło :-) Jak wszystko co pojawia się w moich blogowych przestrzeniach tak i dzisiejszy wpis jest podyktowany życiem i moim jego obserwacjami. Czasem wpadam w gniew. Pewnie czasami zdarza się to każdemu z nas. Nadchodzi moment zaćmienia umysłu i spowija nas mgła szaleństwa. Zazwyczaj kryją się za tą mgłą powody. Mogą one być różnorakie. Samochód przed nami jedzie wolno, podczas gdy nam się spieszy, poczuliśmy się niesprawiedliwie potraktowani, sami czasem jesteśmy powodem naszego gniewu. Gniewamy się na dzieci, które nie stosując się do naszych poleceń wybierają własną ścieżkę.  Zastanawiam się dziś jak to jest nie odczuwać gniewu. Jak to jest pozbyć się z siebie złości i żyć w harmonii. Z sobą, z innymi, ze światem wokół. Brzmi poniekąd naiwnie, ale czy ni...

Iskra

Obraz
  Gdy szarość dnia bezbrzeżnie zjada nasze jestestwo i z ponurą Schopenhauerowską zgodą przyjmujemy na siebie kolejne ciosy od samego siebie gdzieś w przestrzeniach otwiera się szczelina, z której wyziera iskra. Ta mała zdobycz, perła w koronie istnienia, która potrafi zbudzić z kalecznego snu, marazmu. A gdy już Cię swym niezniszczalnym światłem dosięgnie spojrzysz w lustro Krainy Czarów i widzisz siebie po drugiej stronie. "Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga, łam czego rozum nie złamie"... Dzisiejszy post powstał na podstawie przebłysku. Jednej chwili, którą z marnym skutkiem próbowałem zatrzymać przy sobie tylko po ty aby dowiedzieć się że próby są skazane na porażkę. Ale czy aby na pewno? Czym zatem jest ten przebłysk, ta ISKRA? To nieopisalne przeżycie. Zapierająca dech świadomość wspaniałości istnienia. Esencja Bytu. To moment kiedy nagle zamiera ruch wokół i coś sprawia, że znajdujesz się w środku innej rzeczywistości. Kiedy pokonujesz samego siebie, swą niewiarę i zwąt...

Efekt motyla

 Ostatnimi dniami zastanawiałem się nad tym jak wielki wpływ na nas i naszych najbliższych mają chwile, w których decydujemy się podjąć decyzje.  Jak w każdym przypadku, tak i również w tym wpis na blogu poprzedzony był pewnymi przemyśleniami natury egzystencjonalnej okraszonymi zdarzeniami w życiu rzeczywistym. Jak wiele naszych zachowań i podejmowanych decyzji ma wpływ nie tylko na nas, ale również na nasze otoczenie. Raz te decyzje są lepsze, innym razem gorsze. Faktem pozostaje jednak, że każdą nawet najmniejszą decycją zmieniamy czasoprzestrzeń wokół nas. Będąc rodzicami zmieniamy rzeczywistość naszych dzieci. Będąc w jakichkolwiek związkach przyjacielskich zmienimy również i te relacje. Będąc w związku małżeńskim zmieniamy rzeczywistość wokół relacji z naszym małżonkiem. Chciałbym wierzyć w to, że decyzje te są podejmowane w oparciu o przesłanki starannie przeanalizowane i przeyślane.  Jestem jednak skłonny uwierzyć bardziej w to, że nasze decyzje są często nieprzem...

Straty

 Ostatnimi czasy jakoś tak wyszło, że wszystkie moje wpisy traktują poniekąd o śmierci. Dziś nie będzie inaczej. Będzie bardzo podobnie. Dziś chciałbym napisać o stracie... Każdy z nas w pewnym momencie swojego życia poczuł smak straty. Nie takiej zwykłej. Takiej najgorszej. Takiej po której nic już nie jest takie jakie było przedtem.  W pewnej chwili czas zatrzymuje swoje podwoje by uświadomić nam jak bardzo jesteśmy znikomi w obliczu śmiertelności. Śmierć zakpiła z jestestwa 28 lat temu. W bezczelny sposób zaśmiała się w twarz śmiertelnym i zakpiła z tych, którzy planowali.  "Mors Est Quies Viatoris, Finis Est Omnis Laboris" głosi starołacińskie przysłowie. "Śmierć jest odpoczynkiem dla podróżnika i kresem każdej pracy". To w tłumaczeniu na polski.  ***********************************************************************************Śmierć pozostawia w nas stratę. Czasem niepowetowaną. Taką, po której nie ma już nic. Zostaje ogromna pustka. Nicosć. Brak. Brak jest p...