wtorek, 31 marca 2009

O KRUCHOSCI

CZASEM ZDARZA SIE ZE COS BARDZO KRUCHEGO ROZBIJA SIE O COS BARDZO NIEKRUCHEGO. GDY ZALEZY NAM NA TYM CZYMS CO BYLO KRUCHE, PROBUJEMY PODNIESC WSZYSTKIE KAWALECZKI I POSKLEJAC. RACZEJ RZADKO UDAJE NAM SIE ODTWORZYC DOLADNY OBRAZ TEGO CZEGOS SPRZED ROZBICIA. JESLI UZYJEMY DOBREGO KLEJU TO WYDAJE MI SIE IZ RZECZ TA UTRACI NA KRUCHOSCI I STANIE SIE MOCNIEJSZA I BARDZIEJ ODPORNA NA UDERZENIA.
...

niedziela, 29 marca 2009

MARIA SZYSZKOWSKA "STWARZANIE SIEBIE"


A TERAZ BĘDZIE COŚ O FILOZOFII.

BYŁEM W ÓSMEJ KLASIE SZKOŁY PODSTAWOWEJ, GDY KOLEGA POŻYCZYŁ MI KSIĄŻKĘ PROF. MARII SZYSZKOWSKIEJ PT. "STWARZANIE SIEBIE". Z POCZĄTKU WYDAWAŁA MI SIĘ ONA DZIWNA ZE WZGLĘDU NA JEJ TREŚC, ZGOŁA ODMIENNĄ OD WSZYSTKIEGO CO DO TEJ PORY CZYTAŁEM ( A CZYTAŁEM DUŻO). Z CZASEM JEDNAK ZAUWAŻYŁEM, ŻE LEKTURA TEJŻE KSIĄŻKI POCHŁANIA MNIE BEZ RESZTY. CZYTAŁEM I CZYTAŁEM. A Z KAŻDYM KOLEJNYM ROZDZIAŁEM COŚ WE MNIE SIĘ OTWIERAŁO...

CZUŁEM JAKBY NIEZNANY DOTĄD OBSZAR MOJEJ ŚWIADOMOŚCI ZOSTAŁ OTWARTY NA OŚCIEŻ. COŚ CO BYŁO WE MNIE OD DAWNA, LECZ NIE MIAŁEM POJĘCIA O ISTNIENIU TEGO OBSZARU.

TAK TO ZACZĄŁ SIE ROMANS Z FILOZOFIĄ.

DZIŚ PATRZĄC Z PERSPEKTYWY CZASU MOGĘ ZDECYDOWANIE STWIERDZIC, ŻE GDYBY NIE TA KSIĄŻKA, TO BYC MOŻE DZIŚ BYŁBYM ZUPEŁNIE INNYM CZŁOWIEKIEM. INACZEJ PEWNIE PATRZYŁBYM NA ŚWIAT. MYŚLĘ, ŻE ŻYCIE BYŁOBY MNIEJ ŚWIADOME I NIEZAUWAŻAŁBYM KILKU RZECZY, KTÓRE ZAUWAŻAM DZIŚ. ŻYCIE BYŁOBY DLA MNIE UBOZSZE.

MOGĘ TO STWIERDZIC MAJAC TA WIEDZE, KTORA MAM DZIŚ.

W NASZYM ŻYCIU ISTNIEJĄ ROZNE PLASZCZYZNY POZNANIA. JA DZIEKI PROF. SZYSZKOWSKIEJ ODKRYLEM JEDNA Z NICH I DZIS JESTEM Z TEGO POWODU BARDZO SZCZESLIWY.

POLECAM ... NIEKTORYM :-)


TOKSYCZNI ZNAJOMI

KIKLA LAT TEMU MIALEM KUMPLA, KTORY NATRETNIE PROBOWAL WMOWIC MI ZE JESLI CZLOWIEK ZAWIERA ZNAJOMOSC (BLIZSZA LUB DALSZA) Z OSOBA REPREZENTUJACA PEWNE POGLADY I ROBI TO ZE WZGLEDU NA PODOBNY SWIATOPOGLAD, TO NIE POWINIEN ZAWIERAC ZNAJOMOSCI Z LUDZMI, KTORYCH SWIATOPOGLAD JEST ZDECYDOWANIE INNY. JAKO ZE BYLEM MLODA OSOBA POSZUKUJACA TRESCI BARDZIEJ, NAZWIJMY TO, IDEOLOGICZNYCH POMYSLALEM, ZE MOZE MIEC ON RACJE I CZESTO SIE NAD TYM ZASTANAWIALEM.
DZIS DOCHODZE DO WNIOSKU, ZE BYLO TO ABSOLUTNE KLAMSTWO, A KOLEGA TEN REPREZENTOWAL NURT TAK ZWANEJ "TOKSYCZNEJ PRZYJAZNI".
TOKSYCZNA PRZYJAZN POLEGA WG MNIE NA TYM IZ JEDNA STRONA PROBUJE WYKORZYSTAC DRUGA STRONE DO OBRANIA BEZWARUNKOWO JEJ (JEGO) PUNKTU WIDZENIA. BEZKRYTYZNIE. CZASEM (JAK W MOIM PRZYPADKU) MOZE TO WYNIKAC Z PODOBIENSTW SWIATOPOGLADOWYCH.
DZIS ZDAJE SOBIE SPRAWE IZ NASZE ZYCIE SKLADA SIE Z ROZNYCH ETAPOW. BEDAC W JAKIMS ETAPIE SWOJEGO ZYCIA NIE MOZNA STWIERDZIC ZE BEDZIEMY TRWAC W NIM WIECZNIE (CHOC I TAK SIE ZDARZA). ZAWIERAJAC ZNAJOMOSCI Z LUDZMI OMIENNYMI SWIATOPOGLADOWO MOZEMY ROZSZERZYC SWOJ HORYZONT. SPOJRZEC NA PEWNE RZECZY Z INNEJ PERSPEKTYWY. POZWALA TO CZASEM W PRZYSZLOSCI UNIKNAC PEWNYCH BLEDOW, LUB TEZ ZACZERPNAC WIEDZY Z INNEGO ZRODLA PRZY PODEJMOWANIU DECYZJI.
NIE UFAJMY ZATEM NASZYM TOKSYCZNYM ZNAJOMYM, CHOC I ONI PARADOKSALNIE WNOSZA W NASZE ZYCIE PEWIEN PUNKT WIDZENIA. TRZEBA TYLKO ZDAC SOBIE SPRAWE Z TEGO, ZE DANA ZNAJOMOSC JEST TOKSYCZNA I ODPOWIEDNIO SIE ZDYSTANSOWAC.

niedziela, 15 marca 2009

BISKUPA PIERONKA WYPOWIEDZI...

"Czymże jest literackie wyobrażenie Frankensteina, czyli istoty powołanej do życia wbrew naturze, jak nie pierwowzorem in vitro? To makabryczna perspektywa, ale ona istnieje"

...TO WYPOWIEDŹ NIE POTRZEBUJE KOMENTARZA...