sobota, 4 sierpnia 2018

Śmiertelnie poważnie

Strasznie opornie mi się bloguje w tym roku.
No ale najważniejsza jest jakość a nie ilość :-)
Od jakiegoś czasu zacząłem zastanawiać się nad śmiertelnością. Nie jest to być może zbyt wesoły temat, aczkolwiek pewne przemyślenia ukierunkowały mnie właśnie na te tory.
Wielu z nas żyje w taki sposób jakby śmierć nigdy nie miała się w naszym życiu zdarzyć. Tymczasem ona czai się tuż za rogiem. Być może jest już za następnym zakrętem. Być może w niefortunnym upadku a może w przypadkowo losowym zdarzeniu. Jest tam, gdzie czasem najmniej się jej spodziewamy. Jest w pięknym słonecznym poranku, albo w najchłodniejszej z możliwych nocnych czeluści. Jest w najwspanialszym przebywaniu razem lub w otchłani samotnego milczenia.
Krąży wokół nas przez cały czas i gdy tylko zjawi się odpowiednia chwila podejdzie i poda rękę by przeprowadzić na drugą stronę nieistnienia. Zamknie krąg codzienności. Zamknie krąg możliwych wyborów i działań. Zgaśnie kolejna lampka na mapie istnienia.
Nigdy nie bałem się śmierci. Jedyny strach jaki odczuwałem, to strach przed umieraniem, nie przed śmiercią. O śmierci w naszej rzeczywistości zbyt mało się mówi, za mało o niej myślimy i dyskutujemy. Życie w społeczeństwie konsumpcyjnym nie dopuszcza do głosu dyskursu niewygodnego. Szukamy chwilowego zaspokojenia, szczęścia często zapominając o naprawdę ważnych sprawach. Śmierć powinna moim zdaniem być jednym z motorów naszych działań. A raczej jej świadomość. Powinna nas motywować, do wypowiedzenia słów, które dawno chcieliśmy wypowiedzieć, podjęcia działań, których bardzo pragniemy podjąć odkładając je jednak w czasie.
Czy ważne sprawy trzeba załatwić kiedyś? Czy swoje prawdziwe uczucia można wyrazić jutro? Można. Tylko czy jutro istnieje? Czy jutro nas zastanie.
Spotkałem w swoim życiu niewiele osób, które miały świadomość, że umierają. Ich podejście do życia diametralnie się zmieniło, kiedy dowiedzieli się, że ich życie się kończy. Do głosu doszły zupełnie inne wartości. Paradoksalnie, Ci którzy umierają żyją bardziej (choć może bardziej na miejscu byłoby treściwiej). Sprawy, które dotąd były najważniejsze w ich życiu jak np. byt materialny, kariera zeszły na dalszy plan. Prawdziwą wartość przykładali np. do spędzania czasu z bliskimi osobami.
Każdy z nas powinien zadać sobie pytanie jakie działanie chciałbyś (chciałabyś) podjąć gdybyś dowiedział (dowiedziała) się, że zostało ci tylko krótki czas życia. Czy jest naprawdę ważne czy ktoś głosuje tak czy inaczej, jakie ma poglądy? Czy jest ważne, by żywić urazę do bliskiej osoby za to co powiedziała lub zrobiła? Czy zdążyłem powiedzieć kocham, tych których kocham? Czy zdążyłem być szczerym wobec siebie? Czy jest ważne uszczęśliwianie, czy bycie szczęśliwym?...
Przestańmy marnować życie na próby ujarzmienia przyszłości - złapmy teraźniejszość.
Celebrujmy życie myśląc o śmierci.
JUTRO NIE ISTNIEJE!
CARPE DIEM!
MEMENTO MORI!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz