niedziela, 9 września 2018

Wrześniowo

Witam.

Jesień zaczyna niemiłosiernie dobijać się do drzwi. Zazwyczaj był to dla mnie owocny okres jeśli chodzi o pisanie, więc może powstanie kilka wpisów więcej niż latem.

Postanowiłem mocno rozpocząć wrzesień. W sensie biegowym. Na planach jak na razie się skończyło. 31 sierpnia po dwumiesięcznej przerwie zarzuciłem 12. W kolanie poczułem, że trzeba zrobić to powoli. 1 września zamiast piąteczki była dycha. Tylko, że tym razem kolano odezwało się mocniej. I dlatego plany się szybciutko zweryfikowały. Stówki nie dam chyba rady, chociaż jak mówią "nie takie rzeczy ze szwagrem robilim"  ;-)
Na razie od czasu do czasu jest orbitrek. Taki nowy - wersja "Rzeźnik". Ma dwudziestostopniową skalę. Przy dwunastej skali czuć w nogach każdą minutę.

Olivierski zaczął szkołę. Tutaj spotkała mnie pierwsza inspiracja do napisania tego posta. Tak już mam, że lubię obserwować co się wokół dzieje, a już w szczególności zachowania ludzi. No i tak sobie odprowadzam Oliviera do szkoły razem z młodszym i przy okazji rozmowy zauważam, że przed Olivierem stoi jego kolega z matką, która utopiła się w wirtualnej rzeczywistości swojego kilkucalowego przyjaciela marki mi nieznanej, czyli telefonu. Miałem okazję obserwować jej zachowanie już kilka razy. Jest przykładem nałogu technologicznego w pełnej krasie. Kiedyś obserwowałem jak odprowadzała swojego syna do szkoły i przez całą drogę (!) była wpatrzona w telefon. I za każdym razem kiedy ją widziałem zachowywała się tak samo. Żal mi jej dziecka. Czasem widzę jak z utęsknieniem wypatruje wzroku swojej matki, którego nie może napotkać. Zastanawiam się jak bardzo wpłynie to na jego dorosłe życie. Czy będzie umiał budować relacje ze swoim dzieckiem. Ciekawe, acz smutne zagadnienie. Swoją drogą wielu znam ludzi dla których ważniejsze jest gra na telefonie niż ich własne dziecko. Dziecko wzbudza niecierpliwość, ponieważ trzeba się nim zająć. Najsmutniejsze kiedy rodzice traktują swoje małe pociechy jak przedmioty. Nie masz prawa mówić, nie masz prawa się buntować, nie masz prawa być ciekawym świata. Masz prawo się zamknąć i mi nie przeszkadzać, bo muszę pograć na facebooku, wstawić nowe komentarze i zdjęcia, które ukazują jak bardzo jestem szczęśliwy(a) w moim życiu, choćby miała to być wierutna bzdura. Razem z Tobą kochane dziecko zamieszczę zdjęcie, które nijak oddaje rzeczywistość.
Nie umiem zrozumieć, tego że nie wszyscy rozumieją, że dzieci są naszą inwestycją. Kiedyś one będą dorosłymi. I jak nam wtedy odpłacą za traktowanie ich?

W polityce dalej pajdokracja, więc nie ma zbyt wielu tematów do komentowania. Polska polityka ośmiesza samą siebie, więc nie muszę jej pogrążać moimi opiniami.

Od wczoraj na muzycznej tapecie jest Dies Irae. Świetna polska kapela. Death Metal na wyżynach z nieodżałowanym Docentem na bębnach. Polecam na jesienną chandrę.

\m/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz