Posty

30.04.2017

Zostawiłem miejsce moich żalów na dłużej, a wiele się działo. 21.04.2017 na świecie pojawił się Piotr. Zrobił to w sposób najmniej przez rodziców oczekiwany i zmusił nas do działań, o które pewnie sami byśmy siebie nie podejrzewali że jesteśmy do nich zdolni. Podobno chwila wymusza na człowieku działanie. Tak też chyba było w tym przypadku. No i całe życie się diametralnie odmieniło. Jest nas czterech. I jest mnóstwo nowych sytuacji, które być może zaowocują przemyśleniami przerzuconymi na bloga. Jak już pewnie gdzieś zauważyłem podczas moich poprzednich wpisów - bycie rodzicem jest najfajniejszą sprawą na świecie - możliwość obserwacji rozwoju młodego człowieka jest czymś co mnie będzie fascynowało do końca moich dni. Ostatnio zastanawiam się nad pewną sprawą. A mianowicie nad tym jak ludzkość wyrzeka się umysłu na rzecz różnorakiej wiary (nie chodzi mi tutaj o pojęcie wiary jedynie w sensie religii a raczej ogólnie). Dajemy się ponieść wszystkiemu, co tylko daje nam poczucie ja...

2017 wita

Witam wszystkich! Znajdujemy się w roku 2017, więc jednak udało się tego dokonać. Minęło 3 tygodnie, więc czas na małe resume z początku naszego nowego roku. Jak raczej wszyscy się spodziewaliśmy nie nastąpił koniec świata z początkiem nowego roku. Mimo wielu wskazówek dla których 2017 jest rokiem, w którym czeka nas wiele perturbacji na razie nic nie nastąpiło. Dnia wczorajszego Donald powziął odpowiedzialność za imperium amerykańskie zapewniając nas, że nie będzie się pieprzył w tańcu, spodziewamy się więc nieszablonowych rozwiązań. Na naszym rodzimym podwórku gówniarstwo parlamentarne udało się w końcu ogarnąć i nie mamy już kryzysu w sejmie. Choć może rozwiązany to może zbyt mocne słowo. Patologiczni kłamcy wobec narodu stwierdzili, że zawieszą broń na kilka dni, by przeanalizować jaki dalszy dyskurs rozpocząć (czytaj jak podzielić naród tym razem). Mali podli nieumiejący pracować na siebie parlamentarne pasożyty rozpoczną nowe podziały, więc nic się nie zmieni. Dzięki nim dowie...

Na pożegnanie roku

nam się stary 2016 rok, więc chciałbym i ja w moim skromnym miejscu poświęcić mu kilka zdań podsumowania. Jaki był? 2016 rok na pewno charakteryzował się nieprzewidywalnością. Przede wszystkim w świecie dużej polityki. Do głosu coraz głośniej dochodzą nacjonalizmy. Znalazły sobie podatny grunt na fali społecznego niezadowolenia spowodowanego kryzysem migracyjnym, przetaczającą się falą ekstremizmów oraz nijakością rządzących w podejmowaniu decyzji (lub może raczej braku ich podejmowania). Wydaje mi się, że wiele z tych nacjonalizmów charakteryzuje się prostym populizmem. Nie wróży to dobrze na przyszłość. Dwa najważniejsze wydarzenia tego roku w obszarze makro to moim zdaniem Brexit i wybór Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych. O ile w pierwszym przypadku nie jestem do końca przekonany jaki będzie końcowy efekt decyzji podjętej przez brytyjczyków (być może wbrew zapowiedziom linii przyjętęj przez Brukselę może okazać się że Wielka Brytania wcale nie ucierpi na wyjściu ...

Vox Populi, Vox Dei

Od pewnego czasu obserwuję miłościwie nam panujących i nie mogę się nadziwić. Zadziwia mnie (choć po części i rozumiem) ekspresowe tempo wprowadzania zmian w naszej pięknej ojczyźnie. Debata nad jednym tematem nie zdąży ukończyć wprowadzania a za chwilę mamy już kolejne pomysły, które ekspresowo trzeba wcielić w życie. Jedne pomysły są śmieszne bardziej, inne mniej. Jedne są dobre, inne nie. Mam własne zdanie co do treści tychże pomysłów. Staram się być wstrzemięźliwy w swoich ocenach, jednak czasem moje zdrowie psychiczne wymaga ode mnie, żeby na pewne sprawy nie zostać obojętnym. Zresztą zawsze uważałem, że elementarna przyzwoitość wymaga od nas by stać twardo przy swoich poglądach. Tym niemniej staram się z szacunkiem wysłuchać poglądów interlokutora. Od czego by tu zacząć? Może od sprawy, która mnie uderzyła najbardziej. Ustawa na temat zgromadzeń - jaką pychą musi charakteryzować się władza, która sobie samej daje pierwszeństwo w organizowaniu zgromadzeń przed społeczeństwem?...

Milcząca zagadka

Spodziewając się pojawienia się "zielonych ludzików" w przesmyku suwalskim lub wręcz prewencyjnego ataku nuklearnego ze strony rosyjskiego najeźdźcy umknęło nam gdzieś między wierszami, że hybrydowy atak następuje z drugiej strony. Amerykański dyktat postanowił pogrzebać na naszych kontach bankowych, za przyzwoleniem rządu zresztą. Więc umowa FATCA zobowiązuje mnie do złożenia deklaracji obcemu państwu, ponieważ jeśli tego nie zrobię moje środki zostaną zablokowane. Już sam fakt "przymusu" posiadania konta bankowego budził we mnie zgrozę kilkanaście lat temu. Żeby dostawać wynagrodzenie za moją ciężką pracę, MUSZĘ najpierw środki te udostępnić bankowi, który to będzie miał okazję pomnażania swoich bogactw (teoretycznie - lista  dóbr na planecie jest ograniczona, więc pompowanie bogactwa na kontach odbywa za pomocą tworzenia iluzorycznego bogactwa, które w okresie krachu zostaje zweryfikowane i aby utrzymać gospodarkę w ryzach rachunek do zapłacenia zostaje dla naj...

Prawo samodecydowania o sobie - czarny protest

Obraz
No dobra. Nie lubię udzielać się w sprawach, które moim zdaniem są sztucznie podsycane przez media by przykryć zdarzenia, które dzieją się gdzieś tam poza medialnym horyzontem. Jeśli jednak chodzi o prawo do aborcji wyrażę swoje zdanie. Z racji pewnie mojej lewicowej wrażliwości (lub jak prawdziwi patrioci wolą - lewackiej) mogę stanąć w tej kwestii tylko po jednej stronie. Po stronie ma się rozumieć kobiet, którym odmawia się prawa do decydowania o sobie. Obrońcy życia zrazu pośpieszą  z ciętą ripostą jak to decydowania o sobie? Jeśli kobieta jest w ciąży prawo powinno bronić życia nienarodzonego. Wobec tego mamy matkę i dziecko będące w konflikcie? Zacznijmy od początku. Jestem za pozostawieniem obecnej ustawy w takim kształcie w jaki została ona wypracowana lat temu naście. Nie powinniśmy zmieniać czegoś co zostało wypracowane na mocy porozumienia osiągniętego przez reprezentacje różnych poglądów. To co ostatnimi czasy obserwowałem w debacie publicznej sprowadza się do...

Rodzicielstwo część 1

Obraz
Zauważyłem, że dość mało wpisów poświęciłem, temu co w moim życiu zdaje się być najciekawsze, mianowicie rodzicielstwu. Pisałem coś tam ogólnikowo, ale postanowiłem od czasu do czasu podzielić się swoimi przeżyciami i przemyśleniami na ten temat. Olivierski ma już 4 lata, a ja każdego praktycznie dnia odkrywam świat na nowo razem z nim. Pewnie już gdzieś to kiedyś napisałem, ale powtórzę się, bo jest warte powtórzenia - dzieci pozwalają nam zdjąć klapki z oczu i ujrzeć świat raz jeszcze. O ile tylko im na to pozwolimy. W konstrukcji  świata jakim go znamy nie jest to takie proste. Wszechobecny pośpiech sprawia, że często nie zauważamy jak czas nam umyka. Dzieci pozwalają nam sobie uświadomić upływający czas, lub wręcz są jego wizualizacją. Dlatego też staram się spędzać czas z Olivierem. Mam świadomość, że czas dany nam na bycie razem jest ograniczony przez czynniki niekoniecznie ode mnie zależne takie jak np. jego dorastanie. To, że raczej nie będzie chciał większości spędzać c...